Sport i turystyka

Sport i turystyka (2738)

wtorek, 19 sierpień 2025 11:58

2025.07.29-08.05 Włochy Dolomity

Napisał
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak

Wakacyjny wyjazd w Dolomity rozpoczęliśmy od krótkiego relaksu w nad morskiej miejscowości Bilbone, gdzie mogliśmy się zrelaksować oraz nacieszyć się słońcem i morzem.  Po odpoczynku ruszyliśmy dalej, w stronę gór. Nasz cel to miejscowość Sedico, położone niedaleko Belluno, gdzie pokonujemy Via Ferratę Piero Rossi, znaną również jako ex Del Marmol. Szlak ten prowadzi na szczyt Monte Schiara 2565 m.n.p.m. którego niestety nie udaje nam się zdobyć z powodu załamania pogody, w dół schodzimy tą samą trasą. Kolejny dzień rozpoczynamy od packraftingu na jeziorze Lago di Santa Croce, który przerywa nam nadciągająca burza. W tych okolicznościach przyrody przenosimy się do Trydentu w okolice Monte Bondone, gdzie zatrzymaliśmy się w dość nietypowym hotelu z charakterystyczną, odpadającą klamką i innymi dziwnymi zdarzeniami. Następnego dnia przenosimy się do Dolomitów Brenta - Pinzolo, które wita nas pięknymi widokami oraz słonecznym niebem. Wyruszamy z Madonna di Campiglio na prawdziwy klasyk Dolomitów czyli Ferrata Bocchette Centrali, przez Rifugio Alimonta na przełęcz Bocca del Armi. Dalej przepiękną eksponowaną trasą do Bocca di Brenta. Wieczorem szybki zjazd nad Gardę, gdzie kolejnego dnia najpierw przechodzimy Via Ferrtę Rio Salagoni, która prowadzi przez wąwóz, z mostkami i skałami nad głową, a resztę dnia spędzamy pływając na Gardzie na packrafcie. Ostatniego dnia zdobywamy szczyt Monte Casale 1632 m.n.p.m. wchodząc na niego piękną Via Ferratą Ernesto Che Guevara. Szlak zejściowy okazał się być również Ferratą Sentiero del Rampin, która prowadziła stromo w lesie, a którą pokonujemy w dużej mierze bez uprzęży i lonży.  Po zejściu z góry spakowaliśmy się i wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu.
poniedziałek, 21 lipiec 2025 00:31

2025.07.20 Okap nad Zaporą K.Bm-01.08 wspinaczka

Napisał
Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków
Jerzy Ganszer

Obiekt mało znany - można się wspinać "bulderowo". Potem zwiedzano - kanał deszczowy, bunkier nad zapora w Porabce, skałki, Kozubnik, Wołek.
Michał Salecki
Izabela Manda-Rosner
Anna Stolarczyk - Osoba Towarzysząca
Tomasz Szprycha - Bielski Klub Jeździecki Hubertus
Tomasz Kochel
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Z wody wydobyliśmy sporo śmieci. Piękny widok zachodzącego dnia! Wszyscy mokrzy. A potem grochówka u Tadina.
piątek, 11 lipiec 2025 20:39

2025.07.10 Puchar 12 Wzniesień - Żar

Napisał
Zofia Skrudliki - Były Członek klubu
Jerzy Ganszer

Czasy słabe, akcja zostanie powtórzona.
Tomasz Szprycha - Bielski Klub Jeździecki - Hubertus 
Rafał Konior - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Izabela Manda-Rosner
Jakub Krajewski
Tomasz Pukowski
Zofia Skrudlik - Były Członek Klubu
Paweł Olszewski
Paulina Kohut - grupa wspomagająca
Mateusz Kohut - grupa wspomagająca
Mikodem Kohut - Osoba Towarzysząca - grupa wspomagająca
Małgorzata Bugalska-Ganszer - grupa wspomagająca
Michał Ganszer - grupa wspomagająca
Jerzy Ganszer

Woda ciepła, wyciągnięto sporo śmieci, głównie butelki plastikowe. Na zdjęciu zebrane śmieci.
Jerzy Ganszer


Akcja solo, prawie 600 przewyższenia /z Porąbki/. Najstromiej było na podejściu na szczyt od północy, brałem pod uwagę wyniesienie roweru na grzbiecie, ale udało mi się wypchać. W internecie wyczytałem, że tą trasą niedawno podchodził Robert Pest z żoną z Brzeszcz też z rowerami. A potem zjazd na Żar i pierwszy raz najłagodniejszą trasą rowerowa w dół /stroma na granicy buksowania kół/ - w sumie ciekawa, jest tam sporo nowych odkrywek i można znaleźć ciekawe hieroglify. W tym samym czasie na Żar startował w ramach P12W Jerzy Pukowski - chwała Mu!.
czwartek, 03 lipiec 2025 09:55

2025.06.26-29 Chorwacja Istria nurkowanie

Napisał
Sylwia Wójcik
Jeremi Wójcik - Osoba Towarzysząca
Filip Perek
Łukasz Piechocki
Zbyszek Grzybek
Wojciech Jasiak

Istria to region Chorwacji znany z pięknych plaż, krystalicznie czystej wody i bogatej bioróżnorodności podwodnej. Region ten oferuje liczne miejsca do nurkowania, w tym wraki, jaskinie i bogate życie morskie. Organizatorem wyjazdu był Filip - nasz klubowy instruktor nurkowy, a celem naszego wyjazdu było poznanie Chorwackich uroków nurkowych i zdobycie nowych doświadczeń. Wybraliśmy miejsce nurkowe w pobliżu miejscowości Sveta Marina, które jest znane z dobrych warunków do nurkowania, wraz z lokalnym centrum nurkowym Dive Center Murena. W ciągu tych kliku dni udało nam się zrobić 6 nurkowań, część osób zwiększyła swoje uprawnienia nurkowe o nowe możliwości wykonywania głębszego nurkowania, wraz ze wzbogaconym powietrzem tzw. Nitrox. Niektórzy boleśnie doświadczyli na własnej skórze jak działa ciśnienie na tych większych głębokościach - tą lekcję z wcześniejszej teorii przerobiliśmy w praktyce aż za dobrze. Pomimo tego że woda na większych głębokościach miała tylko 15 stopni, to pozwiedzaliśmy ciekawe miejsca, zobaczyliśmy dużo różnych ciekawych rybek i innych atrakcji zatopionych pod wodą.
Grupa 1 - 
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer 

Grupa 2 - 
Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków

Ekipy działały niezależnie /patrz schemat/ - nastąpiło jedno spotkanie w górach. Piękne widoki - warto się tam przejechać!

Grupa 1 - 1200 m przewyższenia, 13,8 kilometrów
Grupa 2 - 1482 m przewyższenia, 12,8 kilometrów

Jerzy Pukowski na najwyższym szczycie - Wielkim Krywaniu 1708 m nakleił naklejkę klubową.

Niezależnie od powyższego sprawozdania można wspomnieć, że dwaj nasi koledzy klubowi w tym dniu zdobyli Bystrą w Tatrach Zachodnich.
poniedziałek, 23 czerwiec 2025 12:37

2025.06.21 Kasprowy Wierch

Napisał
Sylwia Wójcik
Wojciech Jasiak

Plan na długi weekend czerwcowy w Tatrach był ogromny, niestety małe zwierzątko - kleszcz zniwelował nasze ambicje, trzeba było wybrać coś mniej wymagającego wysiłku. Aby uniknąć dużego wystawiania się na słoneczne promieniowanie, a mimo tego jednak coś w tych Tatrach zobaczyć, naszym celem stał się Kasprowy Wierch. Czas wyjścia na szczyt od budki biletowej TPN to 1 godzina 38 minut, a więc nie jest tak źle. Drogę zejściową wybraliśmy przez Hale Gąsienicową. Całą trasę zamknęliśmy w 18 km. Zwerifikujemy naszą kondycje po skończonym leczeniu, ale to już pewnie jesienią dopiero.
Tomasz Motoszko

Jak to mówią... "do trzech razy sztuka", mnie się udało za czwartym podejściem.
Kolejny wyjazd służbowy do Braszów – miasto w środkowej Rumunii, na Wyżynie Transylwańskiej.
Na poprzednich wyjazdach były plany iść na jakąś fajną górkę, tym bardziej iż wkoło jest ich dość sporo, lecz niestety pogoda niedopisywała, głównie w weekendy, ale tym razem się udało.
Wybór padł na góry Bucega, gdzie przy szczycie góry Omu 2505 m n.p.m., znajduje schronisko turystyczne oraz stacja meteorologiczna, natomiast na górze Caraiman 2291 m n.p.m, znajduje się
Krzyż Bohaterów, który to zbudowano w latach 1926-28 na wysokości 2291 m n. p. m. ku czci poległych w pierwszej wojnie światowej, ma wysokość ponad 28 metrów, a jego ramiona mają 15 metrów rozpiętości.

Plan był prosty, aby obejść cały masyw, wjechałem kolejką na górę do schroniska Babele, a następnie drugą zjechałem do stacji Peștera, po rumuński słowo to znaczy jaskinia, no i okazało się,
iż niedaleko jest jaskinia Ialomiței, przy której znajduje klasztor.
Jaskinia Ialomița ma łączną długość 1128 metrów, z czego 450 jest dostępnych i przygotowanych do zwiedzania.

Po wyjściu z jaskini udałem się niebieskim szlakiem doliną Obârșia, w kierunku góry Omu, mijam pasące się krowy i owce, są również byki. Docieram do wodospadu na wysokości 2050m n.p.m., robię sobie małą przerwę na kolejną sesję zdjęciową, jakby było ich mało ;)
Mając wodospad za plecami po prawej stronie mam widok na szczyt Obârșia (2405 m), a po lewej na Colții Obârșiei (2480 m).
Zbocza są pokryte zielono fioletowym ubarwieniem roślin, a gdzieniegdzie leżą jeszcze duże płaty śniegu, idę dalej w kierunku szczytu Omu,
Po lewej stronie znajduje sie szczyt Doamnele (2402 m), a na wysokości około 2200 m n.p.m., mijam Mecetul Turcesc (Meczet Turecki) pomnik przyrody – blok wapienia położony w górnej kalderze doliny Obârșia.
Docieram do żółtego szlaku gdzie już jest więcej ludzi, pewnie idą od strony kolejki, szlak prowadzi wschodnim zboczem góry Bucura Dumbravă (2503m n.p.m.). Docieram do schroniska i szczytu, krótka przerwa na podziwianie widoków, kilka fotek i wyruszam do kolejnego celu wędrówki.
Wracam żółtym szalkiem, który prowadzi zachodnim zboczem Bucura Dumbravă, po zejsciu do Saua Sugarilor, od szlaku odchodzi czerwony, którym dalej podążam w kierunku Krzyża Bohaterów. po drodze mijam szczyt Costila (2490),
na którym jest przekaźnik radiowo-telewizyjny jest celem strategicznym, w przeszłości strzeżonym przez jednostkę wojskową. Docieram do Krzyża i się tak zastanawiam, zjechać kolejką czy iść dalej na dół, wybór jest prosty, idę dalej droga prowadzi w końcu w dół, a do kolejki trzeba iść w górę.
Obieram kierunek szlakiem czerwonym, w kierunku schroniska Cabana Caraiman, który prowadzi w pewnym momencie pod ścianą, przy której jest rozściągnięta stalowa linka, której należy się trzymać, aby nie polecieć setki metrów w dół, taka Via Ferrata bez zabezpieczenia ;)
Mijam schronisko i dalej niebieskim w dół, na tabliczce jest napisane iż jeszcze 2-3h drogi, hmm i teraz sobie pomyślałem, trzeba było zjechać kolejką. Dobra nie ma co nażekać, idę dalej. Zejście jest miejscami stormawe, są odcinki z łancuchami lub stalowymi linami.
Mijam kilka wodospadów, gdzieś na wysokości 1400m, usłyszałem jakby coś zbiegało na dół, wtedy się zatrzymałem i... pierwsza myśl "jestem w Rumunii, tu są niedźwiadki, a tydzień temu Paweł, kolega z pracy, który też tutaj jeździ, wysłałm mi filmik jak mijają misie na górskich drogach.
Od tego momentu idę dość czujnie i nasłuchuje, po kilkuset metrach odwracam głowę w lewo, zerkam w górę, a nademną w odległosci 15-20m stoi kozica, no to już wiem co tak szybko biegło.
Około godziny 18-tej docieram do samochodu, umęczony i... z spaloną głową, no bo jakże nie inaczej, pięknie świeciło słońce, bezchmurne niebo i chłodny wiatr, nie dawał odczuć iż coś jest nie tak, a nakrycia na głowę żadnego.