Sport i turystyka (2716)
2013.07.11-15 Grań Karkonoszy ( Karpacz- Śnieżka- Szrenica- Szklarska Poręba)
Napisał Michał GanszerKatarzyna Jasionek
Katarzyna Kosmowska - Były Członek Klubu
Ania Kosmowska - Osoba Towarzysząca /1 dzień/
Paulina ..... - Osoba Towarzysząca
Jadwiga Micherdzińska
Typowo turystyczny( terapeutyczny) wyjazd ( dla starszych pań ;-) ) od schroniska do schroniska.
Nie pamiętam kiedy ostatnio nocowałam w schronisku!!!! Wrzątek za darmo to już przeszłość, a szkoda :-(
Położenie schroniska "Samotnia" naprawdę niesamowite i nazwa w 100% trafiona ( zwłaszcza w deszczową, mglistą pogodę)
Panorama z grani przepiękna, Śnieżne Kotły nawet bez śniegu ok :-)
Góry dostępne dla wszystkich ( szlaki wybrukowane kostką granitową - okropne!!)- tracą urok :-(
Jest to inicjatywa KPN- wysokogórski szlak dla niepełnosprawnych.
Czy da się" po tym" jechać wózkiem , mam wątpliwości ?
Wodospad "Kamieńczyk" za 5 zł. nie robi wrażenia, ale dymanko pod górę z powrotem, owszem tak :-)
Jak na weekend niewielu turystów, głównie Czesi. Dla właścicieli psów dobra wiadomość- po KPN można chodzić z psami na smyczy.
Myślę,że wyjazd turowy w zimie, lub wczesną wiosną to dobry pomysł.
z pozdrowieniami Jadzia
Gabriela Michalska
Martyna Michalska
Wacław Michalski
W ramach najazdu członków SBB na Fatrę zaliczyliśmy Wielki Rozsutec oraz w dniu następnym pętlę przez pewien sławny wąwóz wszystkimi możliwymi wariantami - Dolne, Górne i Nowe Diery.
Faktycznie Adam ma rację, piękne góry. Szkoda, że nie mogliśmy dołączyć do ekipy weekendowej.
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
Start z Zigeunerwald. Podejście nieznakowaną ścieżką, a następnie żółtym i (w końcowej fazie) niebieskim szlakiem. Przystanek przy schronisku na górze (patrz: zdjęcie) - pośród dziecięcej wrzawy oraz różnego rodzaju zaskakujących artefaktów.
Zejście zielonym szlakiem okazało się trudne z powodu prowadzonych tam spektakularnych prac leśnych. Skierowaliśmy się więc na wschód (szlak niebieski), by w rejonie Rasenplan odbić za znakami czerwonymi na północ. Oczywiście nie mogliśmy nie zahaczyć o wielki plac zabaw w Nikelsdorfie.
1. Katarzyna Wrzeszcz-Olejnik + dziecko
2. Osoba Towarzysząca + dziecko
3. Zdzisław Grebl
4. Jakub Krajewski
5. Rafał Konior
6. Jerzy Pukowski
Pierwsza część ekipy, czyli dwie Panie + dwoje dzieci "zaliczyli" spacer w dolinie Wapienicy, dwaj WIELCY z pozycji 3 i 4 "zaliczyli" pełną pętlę wokół Zbiornika Wapienickiego na rowerach, natomiast osobnicy z pozycji przedostatniej i ostatniej "zaliczyli" Palenicę, ale tzw. "drogą przez asfalt i mostek" (czasu nie mierzono).
Ekipy "męskie" spotkały się na parkingu (na zdjęciu J. Krajewskiego), natomiast kobietki z dziećmi nie ujawniły się na dole.
Osoba Towarzysząca
Rafał Klimara
W pierwszy dzień pokonano Patrzykonta i Byczkowskiego. W drugi dzień Sprężynę i do domu, bo o 12 miało padać. A na weekend znowu deszcze :(
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Sebastian Korczyk
Spacer wokół jeziora - z odbiciem do starej leśniczówki.
Urszula Mastalska - Osoba Towarzysząca - grupa wspomagająca
Jerzy Ganszer
Po ciężkiej wspinaczce zdobyto szczyt Kamienia Pomorskiego (Królewskiego).
Obwód kamienia to 20 m.
Wysokość: 3 m.
W całości leży w wodzie.
Jakiś czas potem J.G. i Michał Ganszer dopłynęli kajakiem z Jeziora Koprowo na ten kamień. Zdjęcie z tej akcji.
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodzieżowa
Klaudiusz Klaus Stępień
Gabriela Gabi Król - Osoba Towarzysząca
Sebastian Korczyk
Podejmując rzucone przez Adama hasło włączyliśmy się w (zakrojoną na szeroką skalę) Akcję Małofatrzańską. Postanowiliśmy "obstawić" ludźmi SBB także północno-wschodni kraniec tego pięknego słowackiego pasma.
Wystartowaliśmy spod hotelu "Diery", znajdującego się 2 km na wschód od Terchovej. Pierwszy fragment trasy pokonaliśmy zasadniczo w dwóch autonomicznych podzespołach: Klaus z Gabrielą poszli przez Nové diery, natomiast autor niniejszego sprawozdania w towarzystwie Ines i Mikołaja - wąwozem Dolné diery. Nasze drogi zeszły się przy węźle szlaków zwanym Podžiar; dalej działaliśmy już wspólnie.
Ochłody oraz wiele radości dostarczyła nam trzecia cieśniawa, czyli malownicze, uzbrojone w ogromną ilość schodków, pomostów, drabinek i łańcuchów Horné diery. Następnie urządziliśmy sobie beztroski piknik - ponad dierami, w miłej dla oka scenerii siodełka Pod Tanečnicou.
Przyszła pora na główny punkt programu. Posileni i zrelaksowani zaatakowaliśmy "wspinaczkowo" skalisty szczyt Malego Rozsutca. Dotarłszy na górę, założyliśmy drugi obóz - było tak pięknie, że spędziliśmy tam trochę czasu. Chociaż w powietrzu unosiła się typowa dla lata, rozmazująca dalsze plany "mgiełka", roztaczająca się dookoła panorama i tak robiła wrażenie.
Zeszliśmy piarżystym żlebikiem na przeciwną, zachodnią stronę. Również powrotny szlak nie rozczarowywał pod względem estetycznym. Co chwila napotykaliśmy sterczące pośród drzew wychodnie skalne. Przypominały ruiny jakiegoś tajemniczego zamku. Kiedy wyszliśmy z lasu, zachwycił nas położony na wysokości około 800 m n.p.m. przysiółek Podrozsutec. Zaraz za nim rozpoczął się bajeczny odcinek wiodący odsłoniętym grzbietem. Po obu stronach szlaku falowały bujne, intensywnie pachnące i porośnięte kolorowymi kwiatami łąki - oto jak wyglądał finał naszej letniej wycieczki.
Pogoda dopisała (temperatura w sam raz, słońce we właściwej ilości). Ludzi było mniej niż się obawialiśmy (bądź co bądź to lipcowy weekend).
Łączyliśmy się duchowo, a także SMS-owo z podstawową grupą SBB, zabezpieczającą inną część grani Małej Fatry.
Portret pozowany z Malym Rozsutcem w tle wykonał Klaus.
Tomasz Grzegrzułka
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Agnieszka Wróbel
Paweł Kasperkiewicz
Adam Marcinków
Marcin FrytkaPunk Freindorf – KKTJ
Honorata Honka Kaczmarek
Croll – pies wiszący u gardła
W piątkowy już wieczór wyruszyliśmy dwoma rakietami kosmicznymi w stronę słowackiego Martina. W tzw. „międzyczasie” ciepało z nieba żabami i innym mokrym. Auta zaparkowaliśmy w bezdeszczowych Turčianskych Kľačanach i zielonym szlakiem wyruszyliśmy ku Chacie na Kľačianskej Magure. Słowacy uznali, że nie ma sensu szlaku prowadzić trawersem, a niech turyści pokonają sobie kilkaset m. przewyższenia prosto pod górę. A niech dostaną trochę w tyłek w beztlenowym, burzowym powietrzu otoczeni dwoma milionami świetlików! Mimo wszystko doczłapaliśmy się na miejsce. Oczywiście jeszcze małe co nieco, mleczko i kakao na dobranoc i spać ;)
Plan na sobotę został zrealizowany:
Chata na Kľačianskej – Prislop pod Suchym – s. Vrata – Stratenec – s. Priehyb (prawie - ucieczka 2,5-m. kosówką w dół przed walącymi w szczyt piorunami) – Maly Krivan – s. Bublen – Velky Krivan – Snilovske S. – Chata Pod Chlebom (tu nastąpiła wygrana walka o dach nad głową).
Czuliśmy się jak w trochę wyższych Bieszczadach. Piękne połoniny (z bonusem w postaci skał), pełne kolorowych kwiatów łąki…. A na Velkym Krivaniu jak na Babiej – g….. widać, czyli mgła.
W niedzielę nastąpił rozłam: Ci twardzi, ale z chorymi kolanami ;), czyli Paweł i ja, zeszliśmy zielono–żółtym szlakiem po pojazdy mechaniczne, reszta poszła trasą: Chata Pod Chlebom – Poludnovy Grun – Chrbat Stohu – Stoh – Zobrak – Kralovany – gdzie czekaliśmy już na nich.
I do domu, zaliczając w Cadcy 3 kg pysznej pizzy.
Podsumowując:
Mała Fatra charakteryzuje się godzinnym czasem przejść gdziekolwiek (wg Adama M.).
Panowie posiadający 500-metrowego małego, mają go małego.
Wszyscy słowaccy bruneci mają wspólnego ojca.
Więcej...
Sebastian Korczyk
Mikołaj Korczyk - Sekcja Młodziezowa
Ines Korczyk - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Ewa Szarowicz - Osoba Towarzyszaca
Agnieszka Wróbel
Jakub Krajewski
Michał Ganszer
Filip Nikiel - Sekcja Młodzieżowa
Błażej Nikiel
Beata Michalska- Kasperkiewicz
Jerzy Ganszer
Na górze atak "robali". Wyniki widoczne tutaj - http://www.jaskinie.bialy-orzel.com.pl/Zar.htm .
Zdjęcie wykonał Sebastian.
2013.07.02 Wschodnia Grań Świnicy + Grań Kościelców
Napisał Michał GanszerKatarzyna Szczerba
Rafał Klimara
Pogoda tym razem się udała. Grań Świnicy ładna (zaryzykuje stwierdzenie że ładniejsza od tej drugiej grani) Minusem jest tylko zejście z Zawratowej Turni na Mylną Przełęcz. Parchate i całkiem długie. Aaa no i trzeba najpierw wyjść na Świnicę :)
Natomiast grań Kościelców to klasyk. Więcej wspinania ale i więcej ludzi.
Całość, to fajna wycieczka o niewygórowanym stopniu trudności. Większość szliśmy na lotnej, w kilku tylko miejscach na pełnej asekuracji.
Czas akcji przemilczę, do czasu kolegów klubowych, którzy to przeszli rok,dwa lata temu zabrakło nam dużo :) . Ale jako że dzień jeszcze długi to wróciliśmy do auta za widoka :)
Na Zadnim Kościelcu podziwialiśmy z dość bliska policyjny śmigłowiec, który na jakiś czas zastępuje Śmigło TOPRu.
W drodze powrotnej na szlaku poniżej Karbu miała miejsce niecodzienna mijanka z... kozicami. Jedna na dzień dobry dała nogę, druga długo się wahała ale w końcu pobiegła za pierwszą. Natomiast trzecia, najodważniejsza przeszła 3 metry obok nas łypiąc nerwowo okiem.
Tomek Podgórski - Osoba Towarzysząca
Maja Jędrzejewska
Miał być daleki wyjazd wakacyjny, niestety pogoda pokrzyżowała nasze plany, więc w ramach rekompensaty po dwóch dniach na Jurze pojechaliśmy w Tatry. Tu też pierwszego dnia (30.06) padało trochę, ale 1 lipca, zgodnie z prognozą, w końcu przestało. Naszym celem był Mnich, drogą klasyczną IV. Ruszyliśmy bez większego przekonania, obawiając się po deszczach i nocnych mgłach ściany ociekającej wodą. Było sucho i pięknie. Pierwsze wspinanie w Tatrach udane :) Cieszę się, że nie musiałam testować założonych przeze mnie przelotów. Dziękujemy Rafałowi za pożyczenie sprzętu.
Firganek Ireneusz
Beata Walaszek KW Jastrzębie
Wyjazd wspinaczkowy na Grosser Priel. Pokonalismy płn.-zach. grań (czwórka) wys. 250 m, doszliśmy na wysokość ok. 2200 m, drogę powrotną pod ścianę pokonaliśmy zjeżdżając.
