Sprawozdania (4892)
2023.01.13 Szczyrk Biła - zawody w narciarstwie wysokogórskim
Napisał Jerzy GanszerZofia Gutek
Te zawody miały odbyć się na Łysej Górze, lecz ze względu na małą ilość śniegu zawody rozegrano w Biłej. "Trzy razy do góry w deszczu".
Jerzy Ganszer - grupa narciarska
Zjazd był szybki. Zero narciarzy! Śnieg jest "jeszcze". Wizyta w schronisku!
Podejście od ul. Polnej poniżej amfiteatru w Lipniku do szczytu Gaiki. Następnie zszedłem do Straconki przez przełęcz Przegibek.
Grzegorz Guziak - Speleoklub Tatrzański
Paweł Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Majka W.
Kamil Polański
Krzysztof Borgieł
Ogromna (6 osób!) oraz międzyklubowa akcja na Nowy Biwak po resztę śmieci z minionej ery.
A zaczęło się od tego, że wcale mi sie nie chciało jechać. Wykorzystując szantaż emocjonalny zostałem w akcję wciągnięty, a ja sprytną manipulacją wciągnąłem Kamila. Tym sposobem dozbroiliśmy skład. Nie no żart. Każdy pragnął w tym uczestniczyć tylko jak dobrze wiadomo z poprzednich akcji w tamtej rejon - nikt tam nie idzie dla przyjemności...
A zatem ruszyliśmy po 6 rano w drobnej mżawce. Potem mżawka się zwiększyła. Ostatecznie przerodziła się w dość gęsty opad śniegu, aby na końcu zniknąć i umożliwić nam podziwianie Giewontu od wiadomo której strony.
Do wnętrza masywu wyruszyliśmy w 2 ekipach. Na czub dwa czubki (bo jednemu zimno, to trzeba zasuwać). Tak chodzi o "słynny" duet KPKB. No i tak szarpnęliśmy z Kamilem (niosąc jeszcze 2 liny na Nowy Biwak), że dotarliśmy tam po 4h 25min (w tym 20min przerw). Tam zajęliśmy się przyrządzaniem i spożywaniem ciepłych napojów. Po peeeeeewnym czasie przybyła Majka. Również ona skonsumowała napój po czym zabraliśmy się za pakowanie worów. Śmieci było sporo, na szczęście większość z nich dała się skompresować. Po koleeeeejnym czasie przybyła reszta. Szli wolniej specjalnie, żebyśmy im zagotowali wodę... Ale zaraz zaraz brak Grześka. Niestety Małe Błotko zweryfikowało jego zbyt częste wizyty na siłowni. Okazuje się, że w zamian zadeklarował się wykonać zadanie specjalnie - przeniesienie ok 20kg karbidu do głównego ciągu.
Wracając do nas. Po upchaniu artefaktów do worów czubek team znów ruszył przodem a reszta tyłem. W dół szło sprawniej choć kilkukilogramowy wypchany wór dawał w kość. Na II Biwaku spotykamy Grześka odpoczywającego po batalii z karbidem - wygrał - wór teraz czeka tam na śmiałków...
Po chwili odpoczynku ruszamy dalej w górę. Powrót mozolny ale jednostajny. Po wyjściu na powierzchnię księżyc w pełnym blasku i bezwietrznie. Rura już mocno zapchana śniegiem. Okazało się również, że jakaś mini lawinka spowiła nasze plecaki i skutecznie wchłonęła moje raki - trudno - się odkopie... kiedyś :)
Łącznie z Kamilem wynieśliśmy z jaskini (i znieśli do samochodu) prawie 10kg "pamiątek speleo". Spora ilość do wyniesienia czeka w glównym ciągu. Jak ktoś ma ochotę pomóc to niech się zgłosi do Majki lub Pawła pełniących funcję ROWŚ (Regionalny Oranizator Wynosu Śmieci). Czas akcji pod ziemią (dla różnych osób) od 12h40min do nieco ponad 15h. Deniwelacja +/-700m.
Dziękuję całej ekipie za wspólnie spędzony czas i kawał bardzo dobrej roboty - oczywiście nie dla przyjemności :)
Film Kamila:
https://rumble.com/v2b8kvs-jaskinia-niena-sniezna-cave-eksploracyjne-pozostaoci.html
Podsumowanie Pawła:
https://tatry365.pl/nowy-biwak-smieci-same-nie-wyszly/
Roman Czarnecki - Weteran
Łukasz Piechocki
Jerzy Ganszer
Czas akcji w jaskini 2 godziny i 15 minut. Było 21 nietoperzy. Uwaga - oglądaliśmy Studniczki!
2022.12.31 Schronisko pod Głazem K.Bm-02.13 - akcja narciarska. Rejon Czarnego Gronia.
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
Na trasie naśnieżonej - warunki bardzo dobre. W sumie 311 m podejścia. Schronisko zostało splanowane przez członków SBB w 1981r. Jest to blisko tras narciarskich i warto się tam przejść- sporo ładnych skałek!
Bożena Janik - Osoba Towarzysząca
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Miejsce akcji - Porąbka. Tradycję kąpieli Sylwestrowych zapoczątkował Zdzisław Grebl, którego dzisiaj nie było, bo był w "ciepłych krajach". Z danych poufnych wiadomo, że z naszego Klubu kąpała się inna grupa w Lipowej.
Paweł Raubo - Osoba Towarzysąca
Bartłomiej Golik
Marta Gandor-Golik - Ochotnicza Straż Pożarna Bestwina
Łukasz Piechocki
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Tomasz Adamski - Team Aqua
Elżbieta Imielska
Sylwia Wójcik
Waldemar Makoś - Klub Wysokogórski Bielsko-Biała
Martyna Michalska
Joanna Klich
Małgorzata Toczyłowska
Grzegorz Więcek
Magdalena Zarzycka
Maciej Boszczyk
Piotr "Kudłaty" Gawlas
Jerzy Pukowski
Wojciech Kuczok - były członek Speleoklubu Dąbrowa Górnicza
Agnieszka Krawczyk
Jerzy Ganszer
Odbyła się próba lotem balonem! Panie miały wspaniałe kreacje! Szczęśliwego Nowego Roku! Zapraszamy za rok! Dopóki jesteśmy w stanie się spotykać wspólnie - jest dobrze!
Małgorzata Bugalska
Marcin Mastalski - Osoba Towarzysząca
Michał Ganszer
Adam Marcinków
Jerzy Nico
Tymoteusz Siedloczek
Jerzy Ganszer
+ dwie osoby towarzyszące
Część osób startowała w Pucharze, cześć osób była na ognisku /była kiełbasa/. W sumie u góry był wiatr i ognisko zrobiliśmy niżej /miejsce zostało opisane w SBB plotkach/. Trasa przygotowana - zjazd "petarda". U góry nie było oblodzenia. Należy sądzić, że w przyszłym tygodniu zrobimy podobną akcje na Skrzyczne do schroniska.
Więcej...
2022.12.28 Wielka Śnieżna, Sala Wesołej Warszawki
Napisał Krzysztof BorgiełKamil Polański
Krzysztof Borgieł
Można by rzec, że śnieg wyparował. 1/3 tego co było choćby tydzień temu. Do tego fajnie zmrożona skorupa. Próg pokonany klasycznie beż użycia poręczówki wariantem na prawo od zimowego. Na Wyżniej Świstówce przenikliwy, zimny wiatr. Otwór na te chwilę zasysa spore ilości śniegu śniegu, który w hurtowych ilościach zdmuchuje z kierunku "nad kotlin". W przebieralni i na lodospadzie towarzyszyła nam ekipa "termometrowców" w składzie Bartosz i Mateusz.
Dalej jż nasza trójka zanurzyła się w czeluści zmierzając ku nieznanym Partiom Animatorów.
Na wejściu do ww. partii w ramach prewencji zrzuciliśmy sporą niestabilną wantę, ale ogólnie trzeba tam uważać - jest krucho. Dalej już jak po sznurku (dosłownie i w przenośni), mierząc się z legendarną Masarnią dotarliśmy do Sali Wesołej Warszawki. Sala piękna i ogromna, warta odwiedzenia. Nieco wcześniej zwiedziliśmy też - celowo z ślepy komin (lina była to czemu nie).
Na powrocie dogoniliśmy pod Wielką Studnię, wycofującą się 3 osobową ekipę z SGW (pozdrawiamy).
Na wyjściu z jaskini ogromny, urywający głowy przewiew i śnieżny pył uniemożliwiający penetrację wzrokową. Na powierzchni noc, gwiazdy i ten piekielny wiatr...
Wojciech Zowada - SBB
Karol Pastwa - SBB/KAGB GOPR
Jakub R. - Osoba Towarzysząca
Karolina Barciszewska-Kozioł - ST/SBB
“Trzeba poruszać się po świętach!”
Spotykamy się o 18:00 na przełęczy Salmopolskiej. Zimno! - choć wydawało się, że przyszła już wiosna. Przebieramy się w kombinezony, które po świętach zrobiły się jakieś małe ;) Oficjalnie wybieramy Karola jako kierownika wyjścia - w końcu zna tą dziurę najlepiej! Karol zamykając auto powiedział, że czegoś zapomniał po chwili dodał półgłosem “zrobię to z repika” - cała ekipa w większości męska usłyszała, że zapomniał “torebki” - i tak szpejarka została torebką ;) Następnie maszerujemy do dziury asfaltem, bo “po co przez śniegi” - mijamy barierki i szybko do dziury, w której jest ciepło, na tyle że już na samym początku pasuje się rozebrać. Dobra, działamy. Mijamy szybko wstępne labirynty i po chwili jesteśmy na pierwszym progu. Poręczujemy kawałek liny i szybko pokonujemy metry w dół. Potem już leci, mijamy: Studnie Końcową, Salę Tosi, Wielki Kanion, Partię Postrzodkowe… Panowie w tym czasie dbają, aby torebka z pełną gracją przechodziła kolejne partie jaskini. Słychać tylko komendy:
- Karol podaję torebkę
- Ok, już ją biorę!
- Delikatnie, to torebka od Louis Vuitton!
Mijamy kilka nietoperzy po drodze, które smacznie sobie śpią.
Mijamy Rozdzielnie i dochodzimy do Galerii Postrzodkowej, która jak na Beskidzkie rozmiary jest dla nas ogromną salą. Panowie rozstawiają się, robimy kilka pamiątkowych fot :) Próbujemy iść w stronę dna, wszyscy chętni!, ale nawet Ci najbardziej smukli nie mieszczą się po świętach w zacisku, więc odpowiedzialnie odpuszczamy, aby koledzy kierownika nie mieli dziś pracy w jaskinii :)
Panowie w drodze powrotnej sprawdzają swoje umiejętności w ciasniejszych miejscach, jednak święta były obfite, więc kierownik częstuje żelkami i szybko postanawiamy wracać bo zbliza sie 21. Mijamy prożek, ściągamy linę, pakujemy wszelkie manatki i stwierdzamy, że czas się pożegnać w dziurze, bo na zewnątrz będzie na tyle zimno, że każdy wskoczy szybko do swojego samochodu. Jednak za szybko te pożegnanie! Wyjście okazało się, nie wyjściem, tylko Komorą Piaskową. Błądzimy parę minut, aż w końcu Wojtek nas woła, znalazł wyjście - wyjście! ? Wyciąga nas szybko z jaskini, szybki sprint w całkiem błotnych i mokrych kombinezonach na mrozie. Szybko się przebieramy i głodni jedziemy do domów na kolację ;)
Martyna Michalska
Łukasz Piechocki
Wacław Michalski
Poświąteczne spalanie kalorii, wycieczka do jaskini Czarnej. Mała pentelka - otwór południowy, wspinaczka obejściem komina węgierskiego, zjazd kominem, wspinaczka do górnych otworów i zjazd przez ścianę. Wszystko zakończone żurkiem u Zięby, tak żeby nie wpaść jednak w jakiś kaloryczny deficyt. W Tatry wróciła zima, tego dnia spadło całkiem sporo śniegu.
Sylwia Wójcik
Maciej "Fryta" Frydrychowicz- KKS
Paweł Olszewski
Chcieliśmy dojść do syfonu Danka i do Komory Gwiaździstej, ale Gniazdo Złotej Kaczki "wylało" i nie puściło nas dalej. Zbyt dużo wody, aby próbować "nurkować". Żeby mieć coś z wyjazdu, udaliśmy się w Partie Gąbczaste. Nikt z nas wcześniej tam nie był, więc cała akcja nabrała znaczenia eksploracyjnego. Odkrywanie (dla nas) nowych korytarzy dało nam wielki fun. Było mnóstwo zachwytu i radości. Próbowaliśmy przejść wszystkie korytarzyki, ostatecznie ja i Maciej skąpaliśmy się w jednym z jeziorek:-) Wszyscy jesteśmy zadowoleni z wyjazdu. Nad Wielkim Progiem spotkaliśmy Sławomira H. z ST z kursantami.
Fotosy
