Sprawozdania (4893)
Agnieszka Gądek - dotarła do "kotła"
Beata Michalska-Kasperkiewicz - dotarła do "kotła"
Zdzisław Grebl - dotarł do "kotła"
Paweł Kasperkiewicz - razem z Bejke z Fanklubu działał narciarsko niżej
Paweł Gądek - zdobył szczyt i z przełęczy zjechał na dół
Jerzy Ganszer - zdobył szczyt
Grupa, która dotarła na szczyt zatrzymała się dwa metry przed krawędzią, bo bała się, że ich wiatr zdmuchnie. Pokonano 1036 m w górę.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Paweł Gądek
Bronisław Gądek - Osoba Towarzysząca
W jaskini odkrytej przeze mnie kilka lat temu udało mi się odkopać nowy korytarz o długości ok. 7 metrów. W ten sposób długość wzrosła do kilkunastu metrów. Ponadto w okolicy rozpoczęliśmy eksplorację nowej jaskini. Widać studnię ale trzeba będzie rozkuć dużą skałę.
Aniela Klassek
Grzegorz Klassek
Jerzy Ganszer
Tam jest pas umocnień Polskich z 1939 r. Ponad 90 % z tych bunkrów nie walczyło. Teraz to są obiekty zabytkowe. Jeden z nich udało się nam zwiedzić.
Tutaj inne zdjęcia - "kliknij"
Błażej Nikiel
Paweł Gadek
Jerzy Ganszer
Z Żabnicy do schroniska na Lipowskiej, potem na szczyt Rysianki i zjazd "na wprost". Śnieg zmrożony! Pokonano prawie 15 kilometrów, suma podejść 773 m. Słońce - Tatr nie było widać.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Białą
Jerzy Ganszer
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Korzystając z okienka pogodowego w niedzielę wspólnie z członkami grupy Mountain Hooligans, dwóch członków klubu speleo Elżbieta Pikania i Tomasz Motoszko, oraz z dwoma psiakami Lilką i Rysiem, weszli na Veľký Choč 1611m npm
Bartosz Baturo
2019.02.02
Końcem stycznia wybrałem się na kolejne zawody narciarskie tym razem do Boi Taull w Pirenejach. Niestety z powodu na bardzo trudne warunki pogodowe (w jeden dzień zamknięto cały ośrodek z powodu silnego wiatru) zawody nie mogły się odbyć. Także nie mogę się pochwalić żadnym wynikiem. Natomiast poznałem wielu ludzi i te kontakty mi się w przyszłości na pewno przydadzą. Był to mój pierwszy wyjazd do Hiszpanii także dzięki temu miałem możliwość też ją trochę pozwiedzać. Nie obyło się bez przygód bo w tym kraju autobus to rzecz bardzo nie pewna- albo przyjedzie albo nie i na pewno się spóźni! Z tego powodu musiałem kilka razy podróżować autostopem (już w samym sercu Pirenejów) i myślę, że łącznie by się z tego uzbierało ze 100 km. Także w połowie wyjazdu wiedziałem, że w drugiej na pewno wydarzy się dużo nieoczekiwanych przygód. Ogółem podróż udana mimo odwołania zawodów z których filmik (którego jestem głównym bohaterem) zamieszczam tutaj: LINK
Paweł Kasperkiewicz
Zdzisław Grebl
Agnieszka Gądek
Paweł Gądek
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Jerzy Pukowski
Elżbieta Imielska - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Cztery osoby stanęły na szczycie "Słowackim" Pilska, działano w różnych grupach i podgrupach. Pogoda była "wietrzna" - widziano nawet tęczę. Kilka osób zwiedzało skałki na Skałce.
Tutaj kilka zdjęć "kliknij"
Na akcji był pies-suka o imieniu Bejke z Fanklubu Speleoklubu Bielsko-Biała
Więcej...
Filip Kiszło
Mariusz - były członek klubu
Grzelak - Malinka
Wojtek- Osoba Towarzysząca
Daniel - Osoba Towrzysząca
Krzysiek Handzlik
Korzystając ze słonecznej i bezwietrznej pogody postanowiliśmy sprawdzić pokrywę śnieżną w wyższych partiach Beskidów - sytuacja śniegowa co najmniej zadowalająca.
Osiągnęliśmy na nartach wysokość nieco ponad 1725mnpm w pięknych okolicznościach.
Tomasz Liszowski
Norbert Miczołek
Piotr Knop
Maciej Nowakowski
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Ekipa dotarła do Sali Złomisk. Czas akcji 6 godzin i 6 minut.
Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Tomasz "Stryku" Stryczek
Krzysztof "Chomik" Borgieł
Wykorzystując fakt, że kilka prożków w jaskini było zaporęczowanych (dzięki WKGiJ za możliwość skorzystania z lin !!) wybraliśmy się na dłuższą akcję wgłąb jaskini. W ponorze wody średnio na jeża (da się obejść lewą stroną - wtedy do połowy łydki). Najpierw na rozgrzewkę udaliśmy się do Syfonu Zwolińskich przez Salę Gotycką. Następnie udaliśmy się w kierunku Chatki. Przed zjazdem do niej skręciliśmy w lewo do Wielkiego Komina. Poręczując własnymi linami zjechaliśmy do Komory pod Wielkim Kominem aby zerknąć na Syfon Zwolińskich z drugiej strony. Powrót nastąpił tą samą drogą. W Chatce krótki posiłek. W tym czasie doszedł Nas kurs z AKG. Po chwili rozmów ruszyliśmy dalej w stronę Wideł. Skręciwszy na "skrzyżowaniu" w prawo udaliśmy się do sali Złomisk. Następnie poszliśmy w stronę górnych partii. Będąc w Korytarzu Galeriowym doszła Nas kolejna ekipa tym razem 3 osoby z STJ KW i SW. Po drodzę do Partii Wrocławskich odwiedziliśmy Korytarz Rubinowy. Potem upodliliśmy się w Korkociągu Wrocławskim (jest tam taki fajny trójbój - najpierw trzeba wskoczyć do okienka na wys 2.5m i przeczołgać się na boku. Potem jest przejście nad wodą okrakiem w pozycji poziomej. Na koniec czołganie w błocie, żeby za czystym nie wejść do górnego piętra Partii Wrocławskich). Jako, że czas już naglił nie zjeżdżaliśmy do Studni Maurycego. Poszliśmy za to zobaczyć Syfon Maurycego. Myślałem, że może nie będzie dużo wody i skrócimy powrót. Niestety... W tym zasie doszła 2 ekipa która ruszyła w Partie Nad Maurycym. My zrobiliśmy w tył zwrot i pognaliśmy do Chatki - zajęło to 2h. Tam kolejny popas, żeby nabrać sił. W Białym Korytarzu dogonili Nas znowu (wrrr). Beczka jak zawsze upierdliwa, nawet na stałej poręczówce. Zjazdy progami to czysta i szybka przyjemność. W Ponorze woda już zamulona i kamieni nie widać więc było trudniej.
Podsumowanie:
czas akcji 11h55min
duża ilość lodu we wstępnych partiach
wynieśliśmy trochę śmieci, które od dawna służyły chyba jako eksponat muzealny...
