Jaskinie i wyprawy (1536)
środa, 29 listopad 2023 23:38
2023.11.29 Jaskinia Czarna - najwyższy punkt w jaskini z otworu północnego
Napisał Jerzy Ganszer
Maja Jędrzejewska
Jerzy Ganszer
Na powierzchni zanotowano - 14 °C. Akcja w jaskini 3 godziny 50 minut. W użyciu lina fi 6 mm.
Jerzy Ganszer
Na powierzchni zanotowano - 14 °C. Akcja w jaskini 3 godziny 50 minut. W użyciu lina fi 6 mm.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Marcin Freindorf Frytka - KKTJ
Maja Jędrzejewska
Krótka akcja do Starego Dna jaskini + spacer nad pierwszy syfon.
W Tatrach zima i naprawdę zimno. Najwięcej czasu zajął nam powrót super skrótem, przez Wantule w sypkim śniegu, ech, radość z dojścia do ścieżki była ogromna.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Marek Sobański
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Czas akcji w jaskini 6 godzin i 10 minut. W górach zima! Piękna akcja! Bardzo mało ludzi! Zapraszamy wszystkich na tego typu wyjazdy - informacje na stronie - P.
Zdjęcie wykonano w Korytarzu Mamutowym.
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
Czas akcji w jaskini 6 godzin i 10 minut. W górach zima! Piękna akcja! Bardzo mało ludzi! Zapraszamy wszystkich na tego typu wyjazdy - informacje na stronie - P.
Zdjęcie wykonano w Korytarzu Mamutowym.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Jerzy Ganszer
Piotr Gawlas
Szybka akcja do Czarnej, Z otworu północnego doszliśmy do najwyższego punktu jaskini, bez pośpiechu, czas ok. 5 godzin. Na powierzchni piękna zima się zrobiła, ok. 40 cm świeżego śniegu.
Piotr Gawlas
Szybka akcja do Czarnej, Z otworu północnego doszliśmy do najwyższego punktu jaskini, bez pośpiechu, czas ok. 5 godzin. Na powierzchni piękna zima się zrobiła, ok. 40 cm świeżego śniegu.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
poniedziałek, 13 listopad 2023 06:54
2023.11.12 - Sokole Góry, Jaskinia Studnisko
Napisał Piotr Gawlas
Piotr Gawlas
Hieronim Gawlas
Małgorzata Pocha - O.T.
Pogoda była w sam raz, na odwiedzenie Sokolich Gór. Znowu wybraliśmy Studnisko. Chcieliśmy potestować nowy sprzęt, ale głównie temu, że to ostatnie chwile, żeby tę jaskinię odwiedzić, bo od 15 listopada do 1 września objęta jest okresem ochronnym, więc zwiedzanie jest niemożliwe. Oprócz nas Studnisko odwiedziło dziś kilka ekip, spotkaliśmy ludzi z SDG i z WKTJ. Było miło i wesoło.
Hieronim Gawlas
Małgorzata Pocha - O.T.
Pogoda była w sam raz, na odwiedzenie Sokolich Gór. Znowu wybraliśmy Studnisko. Chcieliśmy potestować nowy sprzęt, ale głównie temu, że to ostatnie chwile, żeby tę jaskinię odwiedzić, bo od 15 listopada do 1 września objęta jest okresem ochronnym, więc zwiedzanie jest niemożliwe. Oprócz nas Studnisko odwiedziło dziś kilka ekip, spotkaliśmy ludzi z SDG i z WKTJ. Było miło i wesoło.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
poniedziałek, 13 listopad 2023 18:16
2023.11.11 - Sokole Góry - Wyjazd Kursowy
Napisał Bartosz BrzezinkaWojciech Chroszcz
Katarzyna Więckowska
Małgorzata Blaszczyk
Mateusz Wielke
Łukasz Kosiński
Olga Kraszewska
Adam Jakubczyk
Maciej Jeziorski
Monika Wróbel
Bartosz Brzezinka
Tomasz Grzegrzułka
Ewa Rutkowska
Filip Pukmiel
W dniu Narodowego Święta Niepodległości tradycyjnie już miał miejsce wyjazd kursowy w Sokole Góry.
Kursanci zwiedzili jaskinie: Studnisko, Wszystkich Świętych, Olsztyńską oraz Koralową.
Pogoda i humory dopisały, wyjazd zaliczamy do bardzo udanych!
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Michał Salecki
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer
Starsi panowie odwiedzili następujące jaskinie: Studnisko, Urwistą, Aven Wszystkich Świętych, Olsztyńską, Koralową. W Studnisku testowano zjazd i wychodzenie na linie fi 6 mm.
Tutaj uwagi do stosowania tej liny cienkiej: w rolkach instalujemy "S", "S" i" C", podczas zjazdu linę trzymamy w dwóch rękach. Schunt na tej linie nie działa! Podczas wychodzenia sprzęt zaciskowy powinien być "nowy", bo się może ślizgać. No i należy posiadać pozytywną psychikę!
Michał oświadczył, że zapłacił składki klubowe i powrócił na łono Klubu, należy wspomnieć, że zaczynał działać w SBB początkiem lat 90-tych XX wieku!
A Roman Czarnecki w Sokolich Górach był tylko na swoim kursie kilkadziesiąt lat temu! i był bardzo zadowolony z akcji!
Należy wspomnieć, że Roman pozbierał trochę śmieci na naszej drodze.
Roman Czarnecki - Weteran
Jerzy Ganszer
Starsi panowie odwiedzili następujące jaskinie: Studnisko, Urwistą, Aven Wszystkich Świętych, Olsztyńską, Koralową. W Studnisku testowano zjazd i wychodzenie na linie fi 6 mm.
Tutaj uwagi do stosowania tej liny cienkiej: w rolkach instalujemy "S", "S" i" C", podczas zjazdu linę trzymamy w dwóch rękach. Schunt na tej linie nie działa! Podczas wychodzenia sprzęt zaciskowy powinien być "nowy", bo się może ślizgać. No i należy posiadać pozytywną psychikę!
Michał oświadczył, że zapłacił składki klubowe i powrócił na łono Klubu, należy wspomnieć, że zaczynał działać w SBB początkiem lat 90-tych XX wieku!
A Roman Czarnecki w Sokolich Górach był tylko na swoim kursie kilkadziesiąt lat temu! i był bardzo zadowolony z akcji!
Należy wspomnieć, że Roman pozbierał trochę śmieci na naszej drodze.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Elżbieta Imielska
Jerzy Nico
Jerzy Ganszer
Dwie osoby dotarły do dna. Piękne jesienne widoki! Z pod otworu zjazd na linie. Potem żurek!
Jerzy Nico
Jerzy Ganszer
Dwie osoby dotarły do dna. Piękne jesienne widoki! Z pod otworu zjazd na linie. Potem żurek!
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Dział:
Jaskinie i wyprawy
poniedziałek, 13 listopad 2023 19:00
2023.11.01-05 - Włochy, Triest, Fernetti
Napisał Bartosz Brzezinka
Agnieszka Ziarko (SDD)
Wiktor "Ahmed" Joniec (SDD)
Waldek Bartosik (SŁ)
Łukasz Pasternak (SŁ)
Marcin "Hrabia" Kowalik (SŚ)
Katarzyna "Lena" Koprowska (KA GB GOPR / Były członek klubu)
Łukasz Paszkiewicz (WKGiJ)
Bartosz Brzezinka
Dawid Jędrysek
Łukasz Mazurek
Korzystając z długiego weekendu wybieramy się do Włoch. Nasz cel to leżące w rejonie Friuli - Wenwcja Julijska miasteczko Fernetti, tuż przy Słoweńsko - Włoskiej granicy. Zatrzymujemy się na znanym mi już kampingu Excalior. Pogoda mocno jesienna, także wszyscy pod nosem nucimy na zmiane Dancing in the rain oraz Ciągle pada. Pomimo powodzi w jednym z namiotów i kapryśnej pogody, humory dopisują. Odwiedzamy jaskinie: Grotta Noe', Abisso di Fernetti, Grotta Gag, Grotta Del Margo, Grotta Sala Bianca, Grotta Sottomonte oraz inne. Nie zabrakło włoskiego jedzenia, wycieczki nad Adriatyk. Za rok wracamy na pewno do Fernetti.
Wiktor "Ahmed" Joniec (SDD)
Waldek Bartosik (SŁ)
Łukasz Pasternak (SŁ)
Marcin "Hrabia" Kowalik (SŚ)
Katarzyna "Lena" Koprowska (KA GB GOPR / Były członek klubu)
Łukasz Paszkiewicz (WKGiJ)
Bartosz Brzezinka
Dawid Jędrysek
Łukasz Mazurek
Korzystając z długiego weekendu wybieramy się do Włoch. Nasz cel to leżące w rejonie Friuli - Wenwcja Julijska miasteczko Fernetti, tuż przy Słoweńsko - Włoskiej granicy. Zatrzymujemy się na znanym mi już kampingu Excalior. Pogoda mocno jesienna, także wszyscy pod nosem nucimy na zmiane Dancing in the rain oraz Ciągle pada. Pomimo powodzi w jednym z namiotów i kapryśnej pogody, humory dopisują. Odwiedzamy jaskinie: Grotta Noe', Abisso di Fernetti, Grotta Gag, Grotta Del Margo, Grotta Sala Bianca, Grotta Sottomonte oraz inne. Nie zabrakło włoskiego jedzenia, wycieczki nad Adriatyk. Za rok wracamy na pewno do Fernetti.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
Więcej...
Agnieszka Krawczyk- były członek klubu,
Maciej Pawełczyk- osoba towarzysząca,
Paweł Olszewski
My kontra Ptasia. Akcja miała odbyć się tydzień temu, ale ze względu na huraganowe wiatry w Tatrach manewry zostały przesunięte na tę niedzielę. Zeszliśmy do Sali Dantego. W całej jaskini deszcz, lało niemiłosiernie. Brak możliwości zrobienia jakichkolwiek zdjęć, sprzęt zaparował. W jaskini spędziliśmy 5 godzin. Po wyjściu na powierzchnię odczuliśmy silny wiatr wiejący w ciemności. Zjechaliśmy Progiem Mułowym.
Zdjęcia
Maciej Pawełczyk- osoba towarzysząca,
Paweł Olszewski
My kontra Ptasia. Akcja miała odbyć się tydzień temu, ale ze względu na huraganowe wiatry w Tatrach manewry zostały przesunięte na tę niedzielę. Zeszliśmy do Sali Dantego. W całej jaskini deszcz, lało niemiłosiernie. Brak możliwości zrobienia jakichkolwiek zdjęć, sprzęt zaparował. W jaskini spędziliśmy 5 godzin. Po wyjściu na powierzchnię odczuliśmy silny wiatr wiejący w ciemności. Zjechaliśmy Progiem Mułowym.
Zdjęcia
Dział:
Jaskinie i wyprawy
sobota, 02 grudzień 2023 20:53
2023.10.27-11.17. Nepal. Sagarmatha National Park
Napisała Maja Jędrzejewska
Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków
Końcem października wybraliśmy się, podobnie jak koleżanki i koledzy z naszego klubu (sprawozdanie poniżej), w Himalaje celem dotarcia pod Mt. Everest=Sagarmatha. Już na starcie mieliśmy tygodniowe opóźnienie w stosunku do poprzedniej ekipy, do tego w pamięć wryły nam się zgoła odmienne doznania...
Już sama podróż samochodem terenowym z Kathmandu do Phaplu wykończyła nas fizycznie i psychicznie. Ponad 10 godzin w ścisku po krętych, dziurawych drogach, jako przywitanie z górami. Potem, przez ponad 2 tygodnie, trzeba było chodzić wiele kilometrów z ciężkim plecakiem, przeważnie pod górkę, do tego przy zachmurzonym niebie. Wieczorami byle jakie jedzenie w chłodnych jadalniach, potem próba zaśnięcia w przenikliwie zimnym, obskurnym pokoju, często zakończona niepowodzeniem. Zimne, wilgotne i niewygodne łóżka zdecydowanie nie sprzyjały regeneracji po trudach dnia. Nie lepiej było w łazienkach, gdzie brakowało nie tylko ciepłej wody, ale i podstawowych warunków higienicznych. Brudne i zimne pseudo-kabiny prysznicowe zamarzały. Mycie stawało się prawdziwym wyzwaniem, wieczorami zamiast przyjemnie odprężać, potęgowało trudy życia na wysokościach. Brud, który towarzyszył nam na każdym kroku, zaczynał przytłaczać. Jedzenie serwowane w tych warunkach stanowiło prawdziwy test dla żołądka. Im człowiek był wyżej, tym było zimniej, trudniej się chodziło, plecak stawał się cięższy, a poziom higieny spadał. Powyższe trudności sprawiały, że każdy krok stawał się wyzwaniem. Tempo chodzenia musiało być dostosowane do naszych możliwości, co utrudniało osiąganie zaplanowanych celów. Do pełni obrazu należy wspomnieć jeszcze o gęstej mgle, która wieczorami zakrywała góry jak płaszcz. To właśnie ona pozbawiła nas możliwości podziwiania majestatycznych szczytów, które niby były tuż obok, ale ukryte. Marzenia o zapierających dech w piersiach zachodach słońca pozostawały jedynie w sferze pragnień. Wieczory z powodu mroźnej aury i wczesnego zmroku stawały się niemożliwie długie, tym bardziej doskwierał brak internetu, brak łączności z resztą świata! W efekcie, mimo piękna Himalajów, wyprawa ta stawała się testem nie tylko dla ciała, ale także dla umysłu. Walka z zimnem, brudem, brakiem ciepłej wody i odcięciem od cywilizacji sprawiły, że każdy dzień był wyzwaniem. Nie uniknęliśmy również niemiłych przeżyć związanych z transportem powrotnym, tj. lotem małym samolotem z Lukli do Kathmandu z przerażającym momentem startu z krótkiego pasa startowego w Lukli. Wrażenie, gdy maszyna nabierała prędkości, a jednocześnie zbliżała się do krawędzi przepaści, było wręcz przytłaczające. Chwile, które trwały jak wieczność, zakończyły się skokiem w przestworza. Następnie praktycznie przez cały lot malutki samolot tańczył w powietrzu. To doświadczenie okazało się być jednym z najbardziej przerażających momentów całej wyprawy.
Po całym tym doświadczeniu w pełni rozumiem jedną z naszych koleżanek klubowych, która kończy swoje sprawozdania słowami "... nie idźcie tam, nie warto" ;)
Adam Marcinków
Końcem października wybraliśmy się, podobnie jak koleżanki i koledzy z naszego klubu (sprawozdanie poniżej), w Himalaje celem dotarcia pod Mt. Everest=Sagarmatha. Już na starcie mieliśmy tygodniowe opóźnienie w stosunku do poprzedniej ekipy, do tego w pamięć wryły nam się zgoła odmienne doznania...
Już sama podróż samochodem terenowym z Kathmandu do Phaplu wykończyła nas fizycznie i psychicznie. Ponad 10 godzin w ścisku po krętych, dziurawych drogach, jako przywitanie z górami. Potem, przez ponad 2 tygodnie, trzeba było chodzić wiele kilometrów z ciężkim plecakiem, przeważnie pod górkę, do tego przy zachmurzonym niebie. Wieczorami byle jakie jedzenie w chłodnych jadalniach, potem próba zaśnięcia w przenikliwie zimnym, obskurnym pokoju, często zakończona niepowodzeniem. Zimne, wilgotne i niewygodne łóżka zdecydowanie nie sprzyjały regeneracji po trudach dnia. Nie lepiej było w łazienkach, gdzie brakowało nie tylko ciepłej wody, ale i podstawowych warunków higienicznych. Brudne i zimne pseudo-kabiny prysznicowe zamarzały. Mycie stawało się prawdziwym wyzwaniem, wieczorami zamiast przyjemnie odprężać, potęgowało trudy życia na wysokościach. Brud, który towarzyszył nam na każdym kroku, zaczynał przytłaczać. Jedzenie serwowane w tych warunkach stanowiło prawdziwy test dla żołądka. Im człowiek był wyżej, tym było zimniej, trudniej się chodziło, plecak stawał się cięższy, a poziom higieny spadał. Powyższe trudności sprawiały, że każdy krok stawał się wyzwaniem. Tempo chodzenia musiało być dostosowane do naszych możliwości, co utrudniało osiąganie zaplanowanych celów. Do pełni obrazu należy wspomnieć jeszcze o gęstej mgle, która wieczorami zakrywała góry jak płaszcz. To właśnie ona pozbawiła nas możliwości podziwiania majestatycznych szczytów, które niby były tuż obok, ale ukryte. Marzenia o zapierających dech w piersiach zachodach słońca pozostawały jedynie w sferze pragnień. Wieczory z powodu mroźnej aury i wczesnego zmroku stawały się niemożliwie długie, tym bardziej doskwierał brak internetu, brak łączności z resztą świata! W efekcie, mimo piękna Himalajów, wyprawa ta stawała się testem nie tylko dla ciała, ale także dla umysłu. Walka z zimnem, brudem, brakiem ciepłej wody i odcięciem od cywilizacji sprawiły, że każdy dzień był wyzwaniem. Nie uniknęliśmy również niemiłych przeżyć związanych z transportem powrotnym, tj. lotem małym samolotem z Lukli do Kathmandu z przerażającym momentem startu z krótkiego pasa startowego w Lukli. Wrażenie, gdy maszyna nabierała prędkości, a jednocześnie zbliżała się do krawędzi przepaści, było wręcz przytłaczające. Chwile, które trwały jak wieczność, zakończyły się skokiem w przestworza. Następnie praktycznie przez cały lot malutki samolot tańczył w powietrzu. To doświadczenie okazało się być jednym z najbardziej przerażających momentów całej wyprawy.
Po całym tym doświadczeniu w pełni rozumiem jedną z naszych koleżanek klubowych, która kończy swoje sprawozdania słowami "... nie idźcie tam, nie warto" ;)
Dział:
Jaskinie i wyprawy
piątek, 27 październik 2023 21:27
2023.10.27 Akcja jaskiniowa do Sali Pawła Gądka
Napisał Jerzy Ganszer
Jerzy Pukowski - grup zabezpieczająca
Jery Ganszer
Podjęto próbę eksploracji. Nietoperzy brak, duża wilgotność.
Jery Ganszer
Podjęto próbę eksploracji. Nietoperzy brak, duża wilgotność.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
czwartek, 26 październik 2023 21:48
2023.10.26 Jaskinia Malinowska - akcja rowerowa
Napisał Jerzy Ganszer
Jerzy Ganszer
Podjęto próbę znalezienia studniczka - nie udało się!
Trasa Szczyrk Skalite, Biały Krzyż, Malinów, jaskinia, Malinowska Skała, Skrzyczne, Szczyrk kolejka.
W sumie 27 kilometrów, 899 m przewyższenia. W górach sporo wody. Na Jaworzynce wielkie prace terenowe - będzie tam krótki wyciąg dla narciarzy.
Podjęto próbę znalezienia studniczka - nie udało się!
Trasa Szczyrk Skalite, Biały Krzyż, Malinów, jaskinia, Malinowska Skała, Skrzyczne, Szczyrk kolejka.
W sumie 27 kilometrów, 899 m przewyższenia. W górach sporo wody. Na Jaworzynce wielkie prace terenowe - będzie tam krótki wyciąg dla narciarzy.
Dział:
Jaskinie i wyprawy
