Sprawozdania (4892)
2026.01.03 Akcja narciarska na Beskid 860 m nad Szczyrkiem
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
W górach da się działać na nartach. Zdjęcie z Przełęczy Karkoszczonka /było ciemno/. Trasa narciarska "twarda".
Daniel Hering - AKT "Watra"
Antoni Siedloczek - niezrzeszony
Tymoteusz Siedloczek
Skiturowy noworoczny wyjazd w Alpy Ötztalskie. W tym roku jako bazę wypadową wybraliśmy schronisko Taschachhaus. Pojechaliśmy bez celu wejścia na jakiś konkretny szczyt - bardziej poszukać śniegu i zrobić kilka ładnych zjazdów - co udało się znakomicie, mimo wystających miejscami kamieni. Narty wróciły całe, za to udało mi się połamać harszle na jednym z podejść. Temperatury nie były zbyt sprzyjające - codziennie mróz w okolicach -20°C i wiatr. Dopiero po wyjściu na nasłoneczniony stok robiło się przyjemniej. Ze względu na małą ilość śniegu podczas powrotu ze schroniska do auta musieliśmy zejść z moreny pieszo.
2026.01.02 Wizyta u byłego prezesa SBB Jerzego Koczura
Napisał Jerzy GanszerJerzy Koczur - Były Członek Klubu
Jerzy Pukowslki
Rafał Konior - Fanklubb Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Ganszer
Jerzy Koczur otrzymał stosowny dyplom. Dziękujemy za miłe przyjecie!
2026. 07. 23-27, Hiszpania, jaskinia Gandara
Napisał Wacław MichalskiBeata Michalska-Kasperkiewicz
Zbyszek Grzybek
Michał Merta
Łukasz Piechocki
Wacław Michalski
Kontynuując ponad 40 letnie klubowe powiązania z jaskiniami w Hiszpanii zrobiliśmy kolejny krok. Spędziliśmy cudowne kilka dni w północnej Kantabrii. 41 lat temu byliśmy tutaj obok, z Lubkiem Zawieruchą w jaskini Garma Ciega, 10 lat później powtórzyliśmy wyprawę. Rok temu Murzyn zmobilizował nas do wyprawy rocznicowej. Był plan aby urządzić tu klubowy obóz. Hiszpanie nie zaporęczowali jednak jeszcze jaskini, a my nie mogliśmy czekać do lipca. Padła propozycja, że w węższym składzie jedziemy jeszcze raz na rozpoznanie, Hiszpanie zaproponowali trawers jaskiń Caligrafos-Gandara. Fajnie, tylko gdy zaczęliśmy studiować projekt okazało się, że dziura ma ok 119 km, sam trawers ponad 11km, głębokość do zejścia to ok -650m, ale sumując wszystkie studnie, zejścia, prożki i podejścia, suma deniwelacji będzie jednak grubo ponad kilometr, sama odległość między otworami w linii prostej wynosi 7km a podawany czas przejść trawersu wynosił od 18 godzin do 3 dni. Na dodatek google tłumaczenia opisów trasy co chwila podawały odcinki typu: walcowania, laminator, ścisk. Objawił się nam poważny system !!. Zespół trwał jednak w zamiarze i postanowiliśmy dokonać przejścia, padło... "vamos equipa" idziemy. O wrażeniach, szczegółach i historii przejścia poopowiadamy przy zdjęciach w klubie. Krótko sumując: 22 godziny non stop w dziurze, było wszystko od przewężeń i cioranek, poprzez studnie, piękne sale, długie galerie, nacieki, rzeki, wodospad aż po piaszczysty suchy korytarz nazwany "diuny" - wydmy. Wyszliśmy zmęczeni, ale co wspólnie potwierdzamy bardzo zadowoleni. Starczyło jeszcze czasu na wizytę w tutejszym klubie, tradycyjne degustacje, plażę i kąpiel w morzu, rozeznanie otworu kolejnej jaskini do zrobienia i badanie zalet kampingu dla potrzeb dużej, klubowej, kolejnej wyprawy, z którą mamy nadzieję uda się tutaj przyjechać..... a jest po co.
2026-07-04/05 wyjazd kursowy wspinaczka na Wielbłąda
Napisała Pośpiech IwonaTomasz Motoszko
Łukasz Piechocki
Lana Svietlicić
Radosław Jędrzejko
Maciej Filipecki
Iwona Pośpiech
Wyjazd kursowy na Jurę Krakowsko-Częstochowską, środkowa część rezerwatu przyrody Góra Zborów niedaleko Podlesic. Postanowiliśmy powspinać się na Wielbłądzie i Minogach. Fajna około 25 metrowa skała. Pogoda, gdyby nie chłodny wiatr, byłaby idealna. Na początku Murzyn zapoznał nas z teorią wykorzystując nowy przewodnik. Obserwowaliśmy poprowadzone w nim drogi wspinaczkowe. Dobraliśmy się w zespoły i szkolili umiejętności budowania stanowisk, bezpiecznej asekuracji, używania przyrządów, przeloty, stanowiska w skale, zmianę prowadzącego, rzucanie liny do zjazdu itd. Po wyczerpującym i aktywnym dniu przeparkowaliśmy auta w pobliże Łutowca, rozbiliśmy namioty i rozpalili ognisko. Kolejnego dnia zmieniła się niestety pogoda i deszcz od 6 rano pokrzyżował nam plany wspinaczkowe. Padł mit chrapiącego instruktora. Wszyscy bezpieczni i zdrowi wróciliśmy do domów.
Elżbieta Imielska
Na majówkę wybraliśmy się na Korfu i ku naszemu zdziwieniu okazało się, że jest tam wiele pięknych jaskiń do którym można dostac się od strony morza. Do kilku udało się nam wpłynąć. Bardzo polecamy każdemu kto znajdzie się na tej pięknej wyspie aby popłynął w rejs i kilka z nich zobaczył :)
Roman Czarnecki - Były Członek Klubu - wszedł do wody
Bogusława Czarnecka - Osoba Towarzysząca
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer
Było zimno! Za rok morsowanie odbędzie się w Bystrej. tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
Michał Różański - Speleoklub Tatrzański
Maria W.
Tomasz Kochel
Antoni Krajewski - Speleoklub Tatrzański
Paweł Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Jerzy Ganszer
Dotarto do zalanego syfonu przed Partiami Sylwestrowymi. Gniazdo Złotej Kaczki suche, nasza "mała" kaczka pływa w jaskini. Czas akcji w jaskini - 4 godziny. Trochę zmokliśmy i zabrudziliśmy się. Wszyscy zadowoleni! Akcja odbyła się na zaproszenie Speleoklubu Tatrzańskiego. A potem było moczenie się w Orawicy. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij"
2025.12.27-28 Jaskinia Czarna - Wyjazd Kursowy
Napisał Radosław JędrzejczykWacław „Przygoda" Michalski
Daria Kusztelak
Lana "Wycior" Svetličić
Iwona "Ciotka" Pośpiech
Jowita Kubica
Jacek Kamiński
Maciek Filipski
Radosław "Wycior" Jędrzejczyk
W ramach dzisiejszego wyjazdu kursowego wyruszyliśmy na kolejną akcję w Tatry, tym razem do naszej pierwszej faktycznie dużej jaskini. Wybór padł na Jaskinię Czarną (T.E-09.12).
Poranne podejście, dzięki wspaniałym warunkom pogodowym okazało się bezproblemowe, choć pewnie mało kto z nas powiedziałby to o tym zboczu gdy w nocy schodził powoli po oblodzonych odcinkach.
W jaskini działaliśmy w dwóch zespołach - jedna grupa ruszyła do Partii Tehuby dotrzeć nad biwak (i zabłądzić pod drodze). Zaskoczyła nas tutaj całkiem bogata szata naciekowa. W tym samym czasie druga ekipa poręczowała Trawers Herkulesa oraz Komin Węgierski, docierając finalnie nad Studnię Smoluchowskiego. Następnie zespoły wymieniły się deporęczując wszystko w drodze powrotnej.
Zakończyliśmy wychodząc wspólnie przez Partie Trzeciego Komina.
W jaskini spędziliśmy około 11 godzin. Poręczowanie, deporęczowanie, trawersowanie i inne techniki idą nam coraz sprawniej, a niektórzy odkrywają w sobie serce wspinacza. Z niecierpliwością wyczekujemy kolejnego wyjazdu i wiedzy (a także miejmy nadzieję pięknych widoków), które z sobą przyniesie.
Więcej...
Jerzy Ganszer
Przez Doliny dotarliśmy do Jaskini w Jaworzynie K.Bs-03.03, do Nory Klasska K.Bs-03.42 /otwór trochę "przywalony"/, Jaskini nad Grzebieniem K.Bs-03.41 /kiedyś najwyższe stanowisko Podkowca Małego w Polsce/. W sumie 978 m przewyższenia. Słońce, na dole chmury. Tutaj kilka zdjęć - "kliknij".
Filip Pukmiel
Maciej Jeziorski
Ewa Rutkowska
Michał Merta
Arkadiusz Turek
Dominika Kot
Katarzyna Domaniecka
Anna Boczkowska
Planów i pomysłów na ten weekend było wiele. Zebrała się spora grupa chętnych, a dla części zespołu były to pierwsze samodzielne podrygi po kursie. Ostatecznie zapadła decyzja, by w sobotę rozruszać kości w Jaskini Nad Dachem.
Pogoda sprzyjająca: raczkująca zima w Tatrach, bez opadu, trochę śniegu – idealnie na podejście pod Wielką Świstówkę. Do otworu jaskini dostaliśmy się klasycznie, po linach, wariantem od dołu.
Sama jaskinia to już niezła przygoda, ukazująca różnicę między kursowymi wyjściami a akcjami samodzielnymi. Piękne meandry, zmyślne przepinki, sporo zacisków – jaskinia wymagająca wicia się jak piskorz oraz gratka dla fanów zapieraczki (zapychaczki).
Droga do Studni Taty jest dosyć imponująca. Z tego miejsca dotarliśmy również do Starego Dna, a także Piaszczystego Syfonu i Prostego Meandra. Mieliśmy też ambicje na przejście przez Ciąg Rzetelnej Informacji, by dostać się do Szczeliny Strzygi. I szło nam naprawdę sprawnie, do samego końca. Przy ostatnim zacisku było jasne, dlaczego to Ciąg Rzetelnej Informacji. Nie każdy z nas przejdzie – zacisk bowiem bardzo rzetelnie weryfikuje budowę ciała każdego grotołaza.
Po decyzji o odwrocie wracaliśmy tą samą drogą. Część zespołu zdecydowała się na przejście Górką Rozrządową. Ominiemy liny, będzie fajnie, będzie szybciej. Jakimś cudem, choć byłam już dosyć mocno zmęczona i momentami śmiałam wątpić w tę drogę i decyzję, dotarliśmy do reszty idealnie na czas.
Podczas samej akcji znajdowaliśmy czas na przystanki regeneracyjne – kawa i ciepła herbata zawsze podnoszą na duchu. Dominika robi coraz lepsze zdjęcia, co cieszy, bo o dobre zdjęcie z dziury trzeba się postarać.
Sama akcja przebiegła dosyć sprawnie i zakończyła się w nocnych godzinach. Było nas sporo i cieszyliśmy się z tego wspólnego, aktywnie spędzonego czasu. No i kolejne osoby po kursie zasilają klubowe akcje.
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Małgorzata Bugalska-Ganszer
Michał Ganszer
Jerzy Ganszer
+ sporo osób towarzyszących i dzieci
Akcja odbyła się na wniosek Tomasza. Główna atrakcja to przejście podziemnym ciekiem wodnym pod drogą. Potem zwiedzanie okolicznych ciekawostek. Dzieci były zadowolone. Tutaj zdjęcia - "kliknij"
Jerzy Ganszer
Filip Pukmiel
Marek Sobański
Maciej Jeziorski
W sobotę bezchmurna i stosunkowo ciepła – jak na tę porę roku – pogoda wyjątkowo sprzyjała wszelkim akcjom w Tatrach. Na szlaku było sucho i w większości bez śniegu; ten pojawił się jedynie w rejonie Wielkiej Świstówki, bezpośrednio pod ścianą, w postaci cienkiej, lecz mocno zmrożonej warstwy. Konieczne było użycie raków i czekanów.
Podejście pod otwór przebiegło sprawnie, a w trakcie spotkaliśmy zespół z KKS, który podchodził pod otwór jaskini Nad Dachem. Udało nam się osiągnąć dno Szczeliny Strzygi (Nowe Dno) w bardzo szybkim tempie. Czas akcji pod ziemią wyniósł nieco ponad 4 godziny. Po powrocie zdążyliśmy jeszcze załapać się na żurek „u Zięby”.
