niedziela, 16 czerwiec 2024 22:44

2024.05.11 Wielka Litworowa

Napisała
Maja Jędrzejewska
Marcin 'Frytka' Freindorf KKTJ

Sobotnia, dość długa, bez większego 'sprężu' akcja do Litworki, do biwaku, potem przez partie Waldiego do II Piędziesiątki, powrót do biwaku, jedzonko, odpoczynek i powrót na powierzchnię.
A w jaskini dwa razy spotkaliśmy liczną grupę tegorocznych kursantów z Instruktorami Wackiem i Murzynem. Miło.

Trochę przeterminowane sprawozdanie, ale nadrabiam zaległości ;)
Monika Wróbel 
Wojciech Chroszcz 
Filip Pukmiel 
Małgorzata Błaszczyk 
Łukasz Kosiński 
Maciej Jeziorski
Adam Jakubczyk 
Wacław Michalski
Tomasz Grzegrzułka 
Mateusz Wielke 


W dniu 11.05.2024 wybralismy się na msze za założyciela klubu w kościele na Wiktorówkach. Po mszy szybki obiad w zaprzyjaźnionym już barze i idziemy do jaskini. 
Na dojściu pogoda na początku ok, żeby później mogło jak zwykle lunąć.:) W jaskini akcja jak zwykle sprawna. Doszliśmy do miejsca  gdzie zaczyna się magiel i rekord kursowy pod względem głębokości. Wymieśliśmy śmieci przygotowane przez innych członków klubu. Pogoda na zejściu rewelacja aż miło się schodziło. Każdy zadowolony.
czwartek, 09 maj 2024 13:24

2024.05.09 Tochal 3964 m góry Alborz, Iran

Napisał
Piotr Gwalas Kudłaty

Po wietrznej nocy spędzonej w szopie obudziło mnie wschodzące słońce. Była 5 rano. Minęła chwila, jeszcze dobrze przed 6 do szopy zawitał pierwszy turysta. Byłem w szoku. Z Teheranu pieszkom jest tu jakieś 5-6 godzin a kolejka rusza o 8:00. Turystów przybyło i zaczęło się robić tłoczno i męcząco.
-Mister, Mister, where are you from Mister?
- Im from Lehistan (odpowiadam, że jestem z Polski)
- Lehistaaan Aaa, welcoome!
Lehistan good in Volleyball, you play with Iran last year! Very good, verry good! ( nawet nie wiem, kto wygrał, chyba Iran )

I takie dialogi

Każdy oferował ciastko, cukierki, owoce, kanapki, herbatę. Mam ograniczoną pojemność żoładka :) a przecież nie odmówię.

Plan wczorajszy padł. Droga przez góry jest całkiem bez śniegu. Aleee! Bardzo dobrze, że padł. Leży prawie 20 cm świeżego opadu w okolicach ośrodka! Zostałem w ośrodku i skiturowo po okolicznych wierzchołkach chodziłem. Spotkałem grupę skiturowców, dopiero się uczyli, ale ważne, że działają. Podejścia od 3590 do 3870. Urobilem prawie 1100 na przewyższeniu. Zjazdy dziewiczym terenem. 4 slady na zboczu i wszystkie moje :)

Skiturowy Iran 2024
czwartek, 09 maj 2024 13:18

2024.05.08 Tochal 3964 m góry Alborz, Iran

Napisał
Piotr Gawlas Kudłaty

Dziś padło na lenia. Kolejką a właściwie kilkoma, tyle, ze jednym wagonikiem, bez przesiadek, wjechałem z dolnej stacji na 1910 metrów do stacji siódmej na 3735 metrów. Wieje jak diabli. Wczoraj spadło około 15 cm swieżego sniegu a dzis dosypuje. Od stacji kolejki na szczyt Tochal, do schronu, jest jakies 1100 metrów i okolo 220 w pionie. Oczywiscie skitur. Tu spotykam ekipe lokalsów. Jeden odbił 45. Był więc tort ze świecami, życzenia, śpiewy...Poszli.
Zostaje na noc w schronie, ale pora wczesna. Wiatr trochę ucichł. Zrobiłem szybki przepak. Zjazd do schroniska w ośrodku Tochal. Było już nieczynne, ale nie po to tu zjechałem. Słonko fajnie grzało. Przykleiłem foki i dalej z buta do góry. Lokalsi z obsługi coś ględzili, pukali po głowach, pokazywali kolejkę. Poszedłem z powrotem do schronu.
W sumie nie takiego lenia. Niecałe 600 metrów przewyższenia, zawsze coś, takie Skrzyczne z Czyrnej. Nie wysiedział bym, po godzinie mnie nosiło. Pewnie jeszcze bym łaził, ale pogoda padła. Na jutro pomysł ambitniejszy, zjechać do hotelu, dalej w stronę innego ośrodka górami jakies 20km i wrócić? Za chwilę wieczór. Zagotuje herbatki z ... Aaa może pójde spać bezzz ;)

Skiturowy Iran 2024
Piotr Gawlas Kudłaty
Saeed O.T.
Hadis O.T.

Z wioski Khafr polożonej na wysokości 2200 m.n.p.m. w górach Zagros w Parku Narodowym Dena w południowym Iranie, podchodzimy doliną wzdłóż sezonowego lodowca, do schronu Khafr Shelter 3020 m. u podnóża masywu Ghash Mastan 4478 m. najwyższego szczytu gór Zagros. Tutaj spędzamy noc, niespokojną, wietrzną.

Rano pogoda taka se. Hadis i Saeed postanowili nigdzie nie iśc. Ja spakowałem plecak i po śniadaniu idę w góry. Jest 8:10 jak opuszczam schron. Śniegu dużo mniej niż w zeszłym roku. Jestem tu 3 tygodnie póżniej a wschodniego lodowca, na długości, stopniało prawie pół kilometra. Na szczytach widać, że wiatr rozwiewa smugi śniegu. Wygląda na to, że tam mrozi. W dolnych partiach północny lodowiec jeszcze zmrożony, ale do popołudnia na pewno śnieg zmięknie.

Do wysokości 4200m. to trochę ponad przełaczkę między masywem Morgola a okolicznym masywem, którego nazwy nie znalazlem, szło mi się bardzo dobrze. Powyżej trochę zwolniłem. Teren się nastromił. Zamieniłem na butach narty na raki, tamte przypiąłem do plecaka. Zaczęlo mocno wiać, nadciagnęły ciężkie chmury. Tempo poważnie mi spadło. Ostatnie 200 metrów lazłem godzinę. Powinienem był przepiąć się do zjazdu, było by fajnie, ale ciagnie mnie na szczyt. Morgol zależnie od źródeł, ma około 50 metrów mniej od Ghash Mastan, na który bez problemów wszedłem na nartach rok temu. Ten jest stromy, miejscami pod 70°, ale połacie płyt, pięknie wyśnieżone, wyglądają imponująco i przyciagaja swą biela, zwłaszcza, że tu nie byłem a rok temu sobie obiecałem, że tędy zjadę.

Na szczycie stanąłem dokładnie 5 godzin po wyjściu ze schronu. Podejścia jakieś 1370 metrów. No i zaczął sypać śnieg, widocznośc spadła do 50 metrów, śnieg zasypuje oczy. Wymarzony slalomik mogłem wybić sobie z głowy. Ze skrętu w skręt, osuwanie po omacku po tych pionach do wysokości przełączki, raczej koszmarek. Tu troszku się przetarło niebo i widziałem skały okolicznego masywu. Snieg na lodowcu tak jak przypuszczałem, rozmiękł. Jazda jak po grudzie. Padający śnieg stopniał w deszcz. Po ostnich płatach udało mi się zjechać do schronu. Kompletnie przemoczony.

Prognoza pogody rokuje źle. Przepak, szybka kawa i między ulewami spadamy. Do Khafr. Tutaj jeszcze odwiedzamy lokalsa, którego ojciec był przewodnikiem po P.N. Dena a on też ma marzenia, żeby kontynuować pracę ojca. Poczęstował nas herbatą i omletem, ze smakiem zjadł oscypki, które przywiozłem z Polski, pogadaliśmy. I dalej do Teheranu.

Skiturowy Iran 2024
poniedziałek, 06 maj 2024 20:15

2024.05.05 Nowa jaskinia

Napisał
Grzegorz Więcek
Paweł Gądek

Sezon eksploracyjny rozpoczęty od razu odkryciem. Kilka dni eksploracji i weszliśmy do nowej jaskini. Narazie ponad 200 metrów długości. Najciekawsze miejsce w jaskini to 5 metrowa studnia, w której przydatna jest lina.
Wojciech Jasiak
Sylwia Wójcik
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Paweł Kasperkiewicz - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Małgorzata Toczyłowska
Łukasz Piechocki
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

To było jedno z ważniejszych spotkań Klubowych - jest organizowane już od 23 lat! Jako ciekawostkę można podać , że na pierwszym spotkaniu z tej grupy były 4 osoby. To był też wyjazd intensywnie eksploracyjny. zlokalizowano dwie nory, które odkrył Dariusz Rozmus, zlokalizowano jeden nowy obiekt, który zostanie splanowany.  Przeprowadzono wspinaczkę z użyciem liny wytyczając nowa drogę "Filar Prymuli" o trudności II . Noc ciepła z gwiazdami! Za rok zapraszamy wszystkich chętnych.
niedziela, 05 maj 2024 21:22

2024.05.04 P 12 W - Szyndzielnia

Napisał
Zofia Gutek

Od końca płotu przy dolnej stacji Dębowiec
Przez Cuberniok do starej górnej stacji
Na drugim zdjęciu ewakuacja z wieży widokowej
Pokazy GOPR przy okazji promowania kolejki na Szyndzielnię
Grała góralska kapela
Była tam tez żona Kudłatego Gosia z synem Hieronimem, który wspinał się na nadmuchaną ściankę wspinaczkową
niedziela, 19 maj 2024 22:11

2024.05.03-06. Connemara, Irlandia

Napisał
Maja Jędrzejewska
Adam Marcinków
 
Długi weekend w zachodniej części Irlandii. Zwiedzanie wybrzeża i górek w Connemara National Park, a następnie wspinanie sportowe na klifach wyspy Inishmore.
Jerzy Pukowski
Wanda Ganszer - Fanklub Speleoklubu Bielsko-Biała
Michał Salecki
Jerzy Salecki - Sekcja Młodzieżowa
Zofia Gutek
Jerzy Ganszer
+ 2 osoby towarzysząca

Wiadomość o akcji była w "Kalendarium". Zwiedzano Jaskinię w Girovej I   - tam Jerzy Pukowski stanął nad progiem 3 m i się wycofał i Jaskinię w Girovej II - jest to obiekt dwuotworowy dość "zabawny". Przeprowadzono wspinaczkę na dwóch drogach, potem obiad w schronisku /smażony ser/ i zdobycie szczytu. Na zakończenie zwiedzanie Trójstyku. W oddali widzieliśmy Małą Fatrę z resztkami śniegu.