Sprawozdania (4892)
Maciej "Geolog" Pawełczyk- KKS
Maciej "Fryta" Frydrychowicz- KKS
Michał Bieroński- KKS
Paweł Olszewski
W sobotę popełniliśmy wyjście do Jaskini Czarnej w Partie Królewskie. Pogoda na podejściu iście wiosenna. Zero śniegu. Agnieszka z powodu awarii palca nie wchodziła do jaskini- działała na powierzchni, podeszła na Ciemniak ale z powodu deszczu i mgły zrobiła wycof. Agnieszka była też naszą osobą zabezpieczającą, dzielnie czekającą na nasze wyjście z nory. Natomiast my sprawnie działaliśmy w jaskini. Pierwszy raz "szliśmy" obejściem Komina Węgierskiego. Mi przypadł zaszczyt wyspinania go. Ciekawe doświadczenie. Poszło w miarę gładko. Po dojściu do stanowiska przed trawersem nad KW spotkałem dwóch kolegów z naszego klubu, którzy tego dnia mieli "dziewiczą", samodzielną akcję- robili trawers Czarnej. W tym miejscu nastąpił dialog (pozdrawiam). Partie Królewskie bardzo spodobały się moim towarzyszom- byli tam pierwszy raz. Po wyjściu z jaskini zastał nas deszcz. Musiało długo padać, bo zejście z góry to była ślizgawka po błocie.
Zdjęcia
Damian Bronowski - znajomy
Tomasz Kochel
Dumnie reprezentowaliśmy nasz klub w pływaniu w sztolni w Tarnowskich Górach. Nie mieliśmy żadnych rywali z innych klubów spelo, bo ich nie było. Temperatura wody 8 stopni.
Kamilek Polański
Paweł Chrobak - ST
Sylwia Dendys - ST
W dniu 17.02 odbyło się kolejne wyjście do Wielkiej Śnieżnej. Wyjście miało zachęcić i zgromadzić również innych członków klubu ale niestety tym razem się nie udało.
Cel -> Dziadek.
Kamil i Paweł byli tam wielokrotnie, ja pierwszy raz powitałam dziadka. Byłam ukontentowana :).
Pogoda na podejściu bardzo zacna...szok i niedowierzanie.
Akcja rozpoczęła się bardzo sprawnie, w całości trwała 5.5 godziny.
Po drodze odwiedziliśmy syfon Marzeń (z faktów historycznych nurkowanie i przepłynięcie syfonu odbyło się w marcu 1994 r. dokonane przez Szymczak i T. Witkowski (Speleoklub Warszawski).
Było sprawnie, miło i przyjemnie. Wyszliśmy z dziury jeszcze w ciągu dnia, niestety pogoda już nie była tak zachęcająca. Padał deszcz który dodał nam motywacji aby szybko znaleźć się na dole.
Można by dużo rozprawiać na temat samego wyjścia, ilości wody w wodociągu, bardzo komfortowej rury itp. To, na co należy zwrócić uwagę, a co na pochwałę nie zasługuje, to pozostawione pełne restopy (jeden wrzucony do starego "kibelka" przy Suchym Biwaku, a drugi pozostawiony na widoku przy II Biwaku). Jak wielkim trzeba być .... aby zostawić swoje fekalia w worku? Mamy pełno śmieci i buractwa na powierzchni, gdziekolwiek się nie spojrzy są papierzaki, podpaski, butelki, puszki itp okazuje się że gdzieś w naszym kręgu zaczynają się pojawiać ludzie, którzy podobną kulturę przenoszą pod ziemię. Myślę, że każdy powinien uderzyć się w pierś i swoimi kanałami informacyjnymi wspomnieć o zaistniałej sytuacji. Przydałoby się nauczyć takich ludzi rozumu siłą pięści. Swego czasu, kiedyś tam... jeżeli kot załatwił dwójkę poza kuweta aby go oduczyć takiego zachowania brało się go za futro i głowę wycierało w jego własne odchody. Na biednego zwierzaka na pewno nie była to dobra metoda wychowawcza ale myślę, że na osoby, które pozostawiają " takie cuda " pod ziemią, może okazać się skuteczna i słuszna. A może warto pobrać próbki DNA, wysłać do bazy danych i znaleźć delikwentów (delikwenta?).
Czyste restopy miały zostać zdeponowane na suchym biwaku, ale patrząc na to co się od...(wala) raczej tam nie dotrą. Może się okazać, że poza śmieciami eksploracyjnymi za niedługo trzeba będzie wynosić ludzkie odchody z jaskini. A może właśnie ci co to pozostawiają swoje "zawiniątka", wiedzą że znajdą się jacyś gównozbieracze i wyniosą to dziadostwo ze sobą? Już dość śmieci z Wielkiej Śnieżnej żeśmy wynieśli i nie były to żadne fekalia, które na pewno nie zamierzamy wynosić. Pamiętajcie, karma wraca z przynajmniej zdwojoną siłą. Nie czyń innemu co tobie nie miłe, choć w tym przypadku aż się prosi złożeczyć komuś ....
Na koniec. Jak już zwieracze Ci puszczają, to zrób dołek w jakimś piasku, mule i tam narób i zakryj, a kolejnym razem weź zrób kulkę bokashi i umieść ją w tym samym dołku, niech mikroorganizmy swoje zrobią. Choć patrząc jaką paszą ludzie się żywią, to śmiem stwierdzić, że to musiałyby być dwie kule bokashi.
2024.02.17 Barania Góra XVI Spotkanie Znajomych Krzysztofa Apanasewicza
Napisał Jerzy PukowskiPaweł Kasperkiewicz - Fanklub SBB
Jakub Krajewski
Bejke - suka - Fanklub SBB
Błażej Nikiel - także Fanklub SBB
Dorota Czerwińska - Osoba Towarzysząca
Przemysław Czerwiński - Osoba Towarzysząca
Miłosz Kubica - ADHD - Team (Były Członek Klubu)
oraz
Anna Kubica
Jowita Kubica
Martyna Kubica
Joanna Kubica
Bogdan Kubica
Piotr Ćwiąkała
Grzegorz Siemieniec
Arkadiusz Cok
Marzena Drabek
Sara Drabek
Jerzy Drabek
Ludwika Zdonek
Rafał Zdonek
Anna Łukasik
Natalia Łukasik
Większość wyżej wymienionych to członkowie ADHD - Team.
Jerzy Pukowski
Pomimo niesprzyjającej aury (mżawka ze śniegiem na szczycie Baraniej Góry) zebrało się kilkanaście osób aby uczcić w ten sposób pamięć Krzyśka. Jak co roku głównym organizatorem był Miłosz. Po ok. półgodzinnym pobycie na szczycie, ze względu na lekką wilgoć i temperaturę oscylującą wokół zera, rozeszliśmy się, każdy w swoją stronę. Grupa bielska podeszła na szczyt od Pietraszonki idąc częściowo pod prąd w korycie małego potoczku, które normalnie jest szlakiem turystycznym. Wyjazd zakończyliśmy w samochodzie...
Paweł Gądek
Mateusz Kohut
Tomasz Kochel
Ta akcja zapisała się złotymi zgłoskami na kartach speleodendrologii. Miało miejsce pierwsze w historii kraju, Europy a nawet na świecie wejście na drzewo jaskiniowe.
Jak na razie udało zdobyć się pierwszą gałąź, ale oczami wyobraźni jesteśmy już w koronie. Z tego miejsca chciałbym podziękować niedoszłemu zawodnikowi NBA - Rafałowi, za bezbłędny rzut linką.
Skóra O.T.
Rambik O.T.
Piotr Kudłaty Gawlas
Kondycyjnie, turystycznie, skiturowo. Dolina Żarska w Słowackich Tatrach Zachodnich należy do najleprzych miejsc do skiturowania w Tatrach. Przyciąga ogromne ilości narciarzy. Możliwości jest tam wiele. Żarska przełęcz i dalej na Płaczliwy - to był nasz dzisiejszy cel i osiągnięcie. Bez pośpiechu, przy pięknej pogodzie, lekkim mrozie i słonku, czasem delikatnym wiaterku, od parkingu w obie strony zajęło nam to 7,5 godziny. Klasyczna dniówka, bez przerwy :) Przeszliśmy i prześlizgali, około 19 km, 1300 m podejścia. Warunki śniegowe trudne: przewiany firn, poduchy pyłu śnieżnego, zmienne nawierzchnie, twardo, wylodzone, miękko, dołem śnieg odpuszony. Trzeba było uważać przy zjeździe. Nie mniej, dzień minął wzorcowo.
2024.02.14 Skrzyczne narciarsko w tym P12W - trasa 11g
Napisał Michał SaleckiDebiut skiturowy na własnych nartach. Wyjście na Skrzyczne przez Małe skrzyczne, potem zjazd na fokach trasą 21 do skrzyżowania z 3c i podejście na Kopę Zbójnicką i zjazd. Narciarzy zjazdowych bardzo dużo, skitruowców kilku. Pogoda piękna. Warunki narciarskie jeszcze są. Między Kopą Zbójnicką a Skrzycznem jest miejsce, gdzie trzeba ok 100m przenieść narty.
Całość - niecałe cztery godziny godziny wraz z dojazdem i herbatą z widokiem na Tatry . Naprawdę pięknie mieszkamy.
2024.02.14 Pośrednia Turnia 2128 północno wschodnią grzędą - akcja narciarska
Napisał Jerzy GanszerJerzy Ganszer
W końcu piękna pogoda! W pierwszej wersji mieliśmy wyjść na Świnicką Przełęcz lecz baliśmy się , że "wyjedzie" - skręciliśmy w prawo i wyszliśmy grzędą na Pośrednią Turnię, czyli trochę wyżej. Zjazd Doliną Goryczkową prawie do końca. Suma przewyższeń - 1306 m. Do Murowańca doszliśmy nartostradą.
Jerzy Pukowski
Eksplorowaliśmy obitą skałkę w kamieniołomie pod Skalicą w Ustroniu. Po pokonaniu kilku dróg zdobiliśmy szczyt tej góry. Pogoda była w miarę dobra.
Więcej...
2024.02.11 Akcja skiturowa w Szczyrku po sztucznym śniegu
Napisał Jerzy GanszerPokonano przewyższenie 1000 m. Na mapce zaznaczono podejścia i zjazdy. Faktycznie większość po sztucznym śniegu. Ludzi sporo, śniegu ubywa! Przy okazji startowano na Golgocie i Małym Skrzycznym. Zdobyto szczyt Skrzycznego. Skiturowców sporo, bo tylko tam śnieg. Oczywiście zachęcam w startowaniu w Pucharze - "kliknij". O akcji nie informowałem, bo większość w niepewną pogodę wykazuje mało "parcia". Niebawem zrobimy tam gdzieś ognisko!
2024.02.10. Jaskinia Śnieżna – Nadkotliny - Śnieżna
Napisał Kamil PolańskiKamil Polański
Czy zastanawialiście się jak w zimie wygląda otwór wlotowy do jaskini Nadkotliny?
Czasem fajnie znaleźć sobie jakiś cel, a nie tylko jaskinia, jaskinia, jaskinia. Toteż wymyśliłem, że sprawdzę jak wyglądają Nadkotliny zimą. Tak się złożyło, że tego sezonu grotołazi z Speleoklubu Tatrzańskiego nie zdążyli zdeporęczować lin przed opadami śniegu. Poprosiłem o zgodę na skorzystanie z lin i takową uzyskałem. Dziękuję bardzo za udostępnienie! Dodatkowo, my zaporęczowlaiśmy Obejście Gliwickie swoimi prywatnymi linami. Liny z Nadkotlin będą za tydzień ściągane.
Wstępnie szacowałem akcję na kilka osób, czas trwania do 10 godzin. Sytuacja się nieco zmieniła, zostałem sam. Pomyślałem, jak nie zrobię tego teraz to czy taka sytuacja się kiedyś powtórzy? Wybrałem realizację celu.
Pod otwór wyruszyłem ok. 7:15 z parkingu. Początkowo siąpiła mżawka, potem przestało, ale dla odmiany zaczął wiać wiatr. Przejście szlakiem i Świstówkami nieco męczące, śnieg zapadający się. Z tego powodu Przechód można było zrobić z łatwością bez raków. W otworze nieco po 9tej, do dziury wpakowałem się o 10:01 – start akcji. 24min zajęło przejście do wodociągu do odcinka z liną w partie Nadkotlin. Tam spotkałem ekipę 3- osobową która penetrowała wszystkie partie połączeniowe Śnieżna – Nadkotliny. Szybka rozmowa i c.d. wędrówki. Przejście odcinkami linowymi poszło w miarę sprawnie, z ciekawostek mogę powiedzieć że przejście Setki czy Obejścia Gliwickiego zajmuje podobny czas, choć dla mnie chyba bardziej męczące są przepinanki więc wolę Setkę. „Nad otworem” Nadkotlin dobiegam ok. 13:00 (z małym problemem którego przejście już nigdy nie powtórzę!) To co mnie zdziwiło i pewno każdego innego zdziwiłoby też, było to, że nad otworem wlotowym do Nadkotlin była wytopiona nisza o sporych wymiarach: przy samym otworze wys. ok. 150cm, w rzucie wym. ok. 3x3m i pnącej się pod górkę na odległość ok. 10m, następnie na końcu nisza dochodziła do powierzchni. Eh, jakie by to było zdziwienie narciarza który zapadłby się w tą niszę i „odnalazł” otwór jednej z jaskiń ?.
Po ciekawym odkryciu podążyłem z powrotem do otworu Śnieżnej, oczywiście przez jaskinie. Chyba nigdy nie byłem pewien drogi powrotnej jak w Nadkotlinach. Nie ma się tam gdzie zgubić, ale poboczne partie można niechcący zwiedzić oraz można przejść przynajmniej 3x te same partie gdy nie jest się pewnym czy to „tu”. Chyba częściej zajrzę do tej jaskini aby ją bardziej poznać. Gdy doszedłem do dna Setki, w oddali słychać było głosy. Dochodziły one z okolic dna „Partii Za Kolankiem”. Podążyłem tam. Okazało się, że ekipa wróciła z partii pobliskiej „jaskini” i szuka kolejnej trzeciej drogi połączeniowej z Wodociągiem. Wyniuchali połączenie bezbłędnie – łączy się ono tuż przy Koniu, a styk z Wodociągiem dzieli „okienko” w „żylecie”.
W ramach odpoczynku i aby skonsumować zupkę z termosa poszedłem z ekipą na Suchy Biwak, gdzie po spędzeniu kilkunastu minut wyruszyłem samotnie w drogę powrotną. Na powierzchni melduję się nieco przed 17:00. Gdyby nie nieoczekiwany problem, oglądanie wytopionej niszy i przystanek na Biwaku to akcję sportową spokojnie można byłoby w 6 godzin zrobić, oczywiście na zaporęczowanych jaskiniach.
Z warunków w jaskini wartych opisania:
- w jednej ze studni w Nadkotlinach, tam gdzie spoczywa termometr, odczytana temperatura to 0.3 st. C.
- Wodociąg nadal "suchy".
- W Setce woda się nieco leje ale nie tak jak latem, tak samo w Mokrej 40. i studni Szywały.
- rura wyjściowa w Śnieżnej została nieco "przepchana". W najcięższym momencie zrobiono "schodki".
- w partii od dołu rury po okno przeciwwietrzne w przebieralni temperatura panuje ujemna, pomimo że w przebieralni lekki plus, na lodospadzie też lekki plus.
- na zewnątrz po ścianie na lewo od otworu zaczyna się lać woda. Niebawem może pojawić się ona w Wodociągu.
Filmik 1 tu:
https://www.dropbox.com/scl/fi/zickz6zjfvjzjii05yp6s/Nadkotliny-otw-r_cz.1.mp4?rlkey=w13gk92mmcadv45oqub6yqe2q&dl=0
Filmik 2 tu:
Lokalizacja przebieralni:
Zdjęcie i nagrania robione "kalkulatorem" z lat 10. XXI w.
2024.02.10 Wielka Śnieżna - Partie za Kolankiem
Napisał Krzysztof BorgiełPaweł "Faraon" Chrobak - Speleoklub Tatrzański
Krzysztof "Chomik" Borgieł
To my byliśmy tą trójką o której wspomniał w swoim sprawozdaniu Kamil "Samotny Wilk" Polański. Robiliśmy pod ziemią różne ciekawe rzeczy. Głównym jednak zadaniem było poznanie wszystkich wariantów trasy Wodociąg - Połączenie oraz zwiedzanie Partii za Kolankiem gdzie osiągnęliśmy tzw. Kaczorka. Jest to mało przyjemne miejsce, za którym tuż tuż znajduje się połącznie z Wilczą.
Dodatkowo zostały wykonane prace mające na celu poprawić komfort wychodzenia Rurą. Wszystkie założenia zostały wykonane więc spokojnie wróciliśmy do domu.
Z ciekawostek to w Tatrach zima dość słaba. Śnieg mokry, ciężki i zapadający. Świstówki dają wycisk siłowy.
Pod ziemią spędziliśmy ok 18h bo jak wspominałem robiliśmy ciekawe rzeczy.
