Jaskinie i wyprawy

Jaskinie i wyprawy (1315)

środa, 12 lipiec 2023 10:24

2023.07.08 Jaskinia Marmurowa

Napisał
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Małgorzata Toczyłowska
Sylwia Wójcik
Bartłomiej Golik
Łukasz Piechocki
Wojciech Jasiak

Korzystając z okazji trwającego Letniego Obozu Szkoleniowego, postanowiliśmy odwiedzić naszych dzielnych kursantów i w piątkowy wieczór zawitaliśmy na naszej bazie, gdzie wieczorową porą kursanci przed kolejną akcją zorganizowali sobie w ramach odpoczynku ognisko.
Miło nam było, przy ogniskowej atmosferze podczas pieczenia kiełbasek posłuchać kursowych przeżyć, oraz powspominać i podzielić się swoimi przeżyciami z naszych kursowych wojaży. 
Jako że każdy z nas ma jakieś wakacyjne plany wyjazdowe związane z działalnością jaskiniową, wyjazd ten był dla nas nie jako sprawdzianem, w jakiej formie jeszcze jesteśmy. Aby nasze ciała nie doznały zbytniego szoku za nasz cel wybraliśmy jaskinie Marmurową.
W sobotę po porządnym wyspaniu się i obfitym śniadaniu, ruszyliśmy dzielnie na spotkanie z jaskinią, podejście w ten upalny i słoneczny dzień okazało się nie lada wyzwaniem. Może i samo podejście zabrało nam więcej czasu niż zwykle, ale nie czas był na tym wyjściu istotny, a przypomnienie mięśniom i stawom do czego mają nam posłużyć. Pod jaskinią zgodnie z wcześniejszym zezwoleniem działał już kurs KKTJ, więc pozostało nam szybkie przebieranie się, klarowanie sprzętu i można było zacząć poręczować jaskinie, obok powieszonych już sznurków Krakowskiego Klubu. Naszym jaskiniowym celem na tym wyjściu było zdobycie starego dna. Akcja poręczowania oraz zjazdów już w milszych dla nas warunkach temperaturowych odbywała się dość sprawnie i mieliśmy ambicje na uzyskanie całkiem dobrego wyniku czasowego, gdybyśmy nie utknęli nad Czarną Basztą gdzie spotkaliśmy kurs KKTJ, czas tej mijanki jaskiniowej zniweczył nasz plan na szybką akcję. Pozostała część akcji przebiegła już w miarę sprawnie, nikt się nie obijał, każdy coś robił w ramach dobrego zespołu jaskiniowego. Na powierzchni wszyscy zameldowaliśmy się uśmiechnięci i zadowoleni, gdzie po przebraniu się pozostał nam już tylko żmudny spacerek powrotny.
czwartek, 13 lipiec 2023 22:20

2023.07.06-09. Letni Obóz Tatrzański

Napisał
Marta Dudek
Paweł Kanik
Kamil Przemyk
Przemek Pyrek
Tymoteusz Siedloczek
Bartosz Brzezinka
Dawid Jędrysek
Beata Michalska-Kasperkiewicz
Tomasz Grzegrzułka
Wacław Michalski
na sobotę dojechali też jako osobna grupa
Sylwia Wójcik
Gosia Toczyłowska
Wojtek Jasiak
Bartek Golik
Łukasz Piechocki
Kamil Polański, z planem akcji do Śnieżnej
na ognisku gościnnie kilku jeszcze dodatkowych znajomych
Bardzo udany obóz, dobra pogoda, piękne lato, niebanalne dziury, udane ognisko, długie rozmowy, intensywnych kilka dni chodzenia po jaskiniach. Długo by pisać.... obiecali wrażenia przedstawić kursanci. Dla porządku sprawozdawczego zamieszczamy gołe informacje. Czwartek zrobiliśmy oba dna w jaskini Marmurowej, piątek trochę luźniej Małołącki Tunel, sobota akcja najtrudniejsza i godne wyzwanie. Murzyn idzie z grupą do Ptasiej, Bartosz i ja z drugą grupą do Lodowej Litworowej. Kursanci, Dawid i Bartosz robią mijankę, wchodzą jedną jaskinią a wychodzą drugą. Tomek i ja zabezpieczamy powroty w tej samej jaskini. Akcja jaskiniowa dopracowana perfekcyjnie, spotkanie w połączeniu prawie na minuty, szybka zmiana i wychodzimy. Trawers tej klasy na kursie, to naprawdę dobry wyczyn. Naszym kursantom gratulujemy. Ja oficjalnie przepraszam natomiast zainteresowanych, mój pomysł na powrót na bazę trochę się wydłużył...sorki. I tak jednak w niedzielę zdążyliśmy jeszcze zrobić wycieczkę do Kościeliskiej i szkolenie TPN z Jankiem Krzeptowskim. Starsi stażem koledzy w sobotę zdobyli Marmurową, sprawozdanie już jest na stronie.
Beata Burdynowska - Weteran
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

To była akcja wieczorna, ogłoszona na Stronie - P /Ganszera/. Głównym jej celem było sprawdzenie, czy wyżej wspomniane schronisko nie zostało zniszczone podczas budowy obwodnicy Węgierskiej Górki. Obiekt stoi! Nad tym schronem jest grań skalna i w górnej części jest schronisko splanowane przez Byłego Członka Klubu Michała Rachwańca /zapomniałem nazwy/ i ono może stać nad tunelem! -- to taka ciekawostka intelektualna. Gdyby się potwierdziło, to byłby to pierwszy obiekt jaskiniowy usytuowany nad tunelem w Polsce! 
A po za tym odwiedziliśmy "jeden wielki bunkier chyba Waligórę" i zrobiliśmy kilka zdjęć wjazdom do tuneli na wysokości centrum Węgierskiej Górki.  To był wyjazd eksploracyjny! Wspomniane schronisko było inwentaryzowane przez nasz Klub 30 lat temu!
poniedziałek, 10 lipiec 2023 10:15

2023.07.06 Eksploracja Dziurawa Sala

Napisał
Tomasz Kochel
Mateusz Kohut
Paweł Gądek - grupa wsparcia

Dalsza eksploracja jednej z nowych jaskiń beskidzkich. Tomasz i Mateusz w celu dokonania nowych odkryć weszli i wyszli z jaskini czterokrotnie. Warto dodać, że każde kolejne wejście było trudniejsze i zajmowało coraz więcej czasu. To poświęcenie niestety nie spowodowało odkrycia nowych metrów. W tym czasie Paweł jako grupa wsparcia kibicował grupie eksploracyjnej z powierzchni.
niedziela, 02 lipiec 2023 17:49

2023.07.01. Jaskinia Małołącka

Napisał
Remigiusz Tuszyński- KKS,
Maciej "Fryta" Frydrychowicz- KKS,
Paweł Olszewski

Cała wyprawa do jaskini Małołąckiej miała charakter kondycyjno- techniczny. Podejście Źlebem Kobylarzowym, powrót przez Dolinę Małej Łąki (przed otworem Wielkiej Śnieżnej spotkaliśmy Kamila P. z towarzyszami). Jaskinie zrobiliśmy do dna, bardzo uważając by nie strącać kamieni na siebie. Świetna jaskinia do przetrenowania przepinek. Cała akcja trwała 11h.
Fotosy
Jarosław Gutek - Klub Alpinistyczny Grupy Beskidzkiej GOPR
Piotr Gawlas
Zofia Gutek
+ 4 ratowników górniczych

Litworowa do dna I Pięćdziesiątki
Pod Wantą do dna
Marmurowa do starego dna
czwartek, 22 czerwiec 2023 00:05

2023.06.21 Jaskinia Śnieżna do Syfonu Dziadka

Napisał

Bartosz Brzezinka
Jerzy Ganszer

Czas akcji 6 godzin i 15 minut. Do dna doszliśmy w 2 godziny i 5 minut. Na powierzchni trochę śniegu. W jaskini sporo wody. 

Tutaj pewne "obserwacje":
- w Wielkiej studni u góry są ślady wyciągarki "Gramingera". Przy pomocy stalowej liny wyciągano śmieci i "słabszych grotołazów"
- przed Suchym biwakiem jest karteczka od 13 lat z informacją o "higienicznym zachowaniu się" - została zainstalowana przez członków SBB
- wiele lat temu Prymula podczas Obozu Ogólnopolskiego dostał polecenie zaniesienia "punktu pomiaru wody" do jeziorka przed trawersem do II Biwaku. Ta "tablica" leży tam w wodzie do dzisiaj i należy sądzić, że nigdy nie spełniała zadania
- mało kto wie, że trawers przed II Biwakiem był zaporęczowany z liny stalowej
- dawno temu nad Wielką Studnią był obrazek z Matką Boską, podczas odśmiecania jaskini ta rzecz została zakwalifikowana jako śmieć
- kilka lat temu w Tatrach była wielka powódź - woda podeszła od dołu nad II Biwak!
- do tej chwili w Wielkiej Śnieżnej było 8 ofiar śmiertelnych
- dawno temu w latach 70 - tych XX wieku "Płytowce" były poręczowane jednym podciągiem o dł 80 m bez przepinanek  /Polska lina z Bezalinu o dużym wydłużeniu/
- na Płytowcach starzy grotołazi zjeżdżali we "Francuzie", podczas podchodzenia asekurowali się z pętli Prusika
- w Parszywej siedemnastce kiedyś zginął wrocławski grotołaz, autor niniejszego opracowania znalazł na dole okulary i dał je na półkę /grotołaz z Wrocławia używał okularów/. Okulary tam gdzieś są, lecz od pewnego czasu nie zaobserwowano ich
- poniżej otworu jest takie miejsce do przebierania się - podczas Obozów Ogólnopolskich był tam instalowany namiot
- 21 lipca 1979 Andrzej Bałas z Krakowa na lewo od otworu zainstalował pierwszego /?/ "nowożytnego " spita. Wtedy w systemie nie istniały tego typu urządzenia! W pobliżu był Były Członek Klubu Przemysław Piekarski /patrz Księga Zmarłych SBB/
- podczas obozów Ogólnopolskich były akcje oczyszczające jaskinię - śmieci nosiło się w workach na ziemniaki z tworzywa sztucznego /grotołazi doprawiali szelki/
- poniżej II biwaku jest zjazd i tam u góry w spągu jest wbity wycior  /hak/
- przez wiele lat w otworze jaskini była krata /prawie nigdy niezamykana na kłódkę /
- przez kilka lat w otworze była zainstalowana plandeka, aby śnieg nie blokował wejścia - usunięto ją potem, bo lodowiec w środku zaczął się kurczyć
- przez długi czas dnem systemy był Syfon Dominiki i tam się chodziło /przez Studnię Wiatrów/
- w tej chwili w jaskini jest dużo różnych depozytów z linami - należy stworzyć "regulamin", aby nie zagracać zbytnio jaskini 
- uwaga - na zjeździe kierunkowym u góry uszkodzona lina!

 

poniedziałek, 19 czerwiec 2023 23:40

2023.06.18 Jura Krakowsko-Częstochowska

Napisał
Ewa Rutkowska
Sylwia Wójcik
Łukasz Młody - Osoba Towarzysząca
Łukasz Piechocki
Tomasz Grzegrzułka
Wojciech Jasiak
Karol Pastwa

W niedzielę spontanicznie zebraliśmy dość spory skład i pojechaliśmy do Podlesic, aby powspinać się, ale również odwiedzić Studnie Szpatowców.
Wyjazd odbywał się w sielskiej atmosferze, nie nałożyliśmy sobie presji czasowej i realizowaliśmy swoje cele na spokojnie. W pierwszej części wyjazdu udaliśmy się na Górę Zborów, aby na Długiej Grani, Dziurkach i Skale Gąsieckiego wywspinać kilka dróg. Zrealizowaliśmy kilka wariantów. Każdy z nas znalazł satysfakcjonujące dla siebie drogi i je zrealizował. Po południu udaliśmy się do Studni Szpatowców, aby schłodzić się po całym upalnym dniu. Na zakończenie wyjazdu zrobiliśmy ognisko i usmażyliśmy kiełbaski. Wieczorem wróciliśmy do Bielska
sobota, 17 czerwiec 2023 23:19

2023.06.17 Jaskinia pod Wantą

Napisał
Zofia Gutek
Jerzy Pukowski
Jerzy Ganszer

Trzech członków Honorowych SBB wybrało się na spacer do znanej wszystkim jaskini. Zjechano tylko pierwszą studnię!  Akcja była dość "ekstremalna". Na powierzchni sporo mgieł. A potem żurek u Zięby.
wtorek, 04 lipiec 2023 13:05

2023.06.14-17 Próba wejścia na Kazbek

Napisał
Julia Frączek - Osoba Towarzysząca
Bartosz Baturo

Sprawozdanie z próby wejścia na Kazbek w połowie czerwca 2023. 
Do Kutaisi przylecieliśmy w nocy w środę 14.06. Jedyne, naprawdę dobre okno pogodowe w czasie naszego 2 tygodniowego pobytu było prognozowane na sobotę 17.06. W związku z tym w czwartek popołudniu byliśmy już w Stepancmindzie. Tego samego dnia wieczorem wyszliśmy na nocleg w pobliżu niższego schroniska, około 3000 m n.p.m. Kolejnego dnia doszliśmy do tzw. "meteo" i spędziliśmy tam kilka godzin na topieniu śniegu i suszeniu ubrań. Niestety w czasie przejścia przez lodowiec do meteo dopadła nas burza i byliśmy przemoczeni do suchej nitki. Pod wieczór przeszliśmy około 45 minut w stronę szczytu i tam rozbiliśmy obóz na 3800 m n.p.m. Kolejnego dnia było okno pogodowe. Do tego momentu czuliśmy się, choć zmęczeni, dobrze. O 4 rano, po solidnej owsiance wyszliśmy z namiotu. Choć pogoda była bezchmurna, to wiatr wiał strasznie mocno, dodatkowo było bardzo zimno. Warunki powyżej meteo były typowo zimowe, bardzo dużo świeżego śniegu. Na szczęście szło dużo ekip (w tym polskich), więc ani z torowaniem ani nawigacją nie było zbytniego problemu. Na początku szło dobrze, ale później okazało się, że: (i) zamarzła woda w kamelbakach, (ii) nasze treki, choć porządne, nie wystarczają na ten mróz. Słońce już było coraz wyżej, więc te problemy byśmy przetrwali, natomiast niestety w okolicach wysokości 4300 Julia zaczęła odczuwać ból głowy spowodowany wysokością. W związku z tym, około 8 rano podjęliśmy decyzję o odwrocie, żeby niepotrzebnie nie ryzykować. Zgodnie z planem chcieliśmy potraktować ten atak jako aklimatyzację i następnego dnia spróbować znowu. Niestety po kilku godzinach w namiocie i obiedzie musieliśmy podjąć decyzję o zejściu niżej. Ból głowy nie ustępował, a dodatkowo oboje byliśmy mocno wyczerpani atakiem szczytowym. Po kolejnej nocy obok niższego schroniska zeszliśmy na sam dół i zjedliśmy wielkie Chaczapuri. Oczywiście problemem była aklimatyzacja, zbyt krótka jak na taką górę, ale ze względu na pogodę głupio było nie dać szansy temu oknu pogodowemu. Kolejnym błędem, było nie zabranie nart. Przed wyjazdem wszyscy, których pytaliśmy mówili, że na zjazd z Kazbkeu jest już za późno, tymczasem warunki narciarskie były tam naprawdę wyśmienite. Trzeba by co prawda trochę je ponieść na plecach, ale wyżej, gdzie wysokość daje się we znaki, znacząco usprawniły by nam poruszanie się. Zresztą ta wyprawa miała być wyprawą narciarską, więc naprawdę żałuję, że odradzono nam wzięcie sprzętu. 4 tysięcznik (Ortsveri) naprzeciwko Kazbeku, idealny na aklimatyzację, wydaje się jeszcze ciekawszy narciarsko od samego pięciotysięcznika, z uwagi na przepiękną, olbrzymią i stromą ścianę opadającą w stronę meteo. No nic. Następnym razem! Gruziński rekonesans został zrobiony. Po zejściu z góry udało nam się zjechać dobry kawał tego pełnego kontrastów kraju.